Premierowe wydanie Dead Cells zgarnia najwyższe noty!

Nieco ponad rok temu, na światło dzienne wypłynęła produkcja ze stajni Motion Twin, w fazie wczesnego dostępu. Dead Cells, bo o tej grze tu mowa, miała być w zamyśle „Dark Soulsowym Roguelike’m w 2D”. I dzisiaj, już po premierze, z pewnością można stwierdzić, że swoją rolę gra spełniła.

Choć na rynku nie brakuje ani gier we Wczesnym Dostępie, ani tytułów typu roguelike, to wydaje się, że Dead Cells jest wzorem do naśladowania w obydwu przypadkach. Produkcja francuskiego studia Motion Twin początkowo zadebiutowała na platformie Steam w maju 2017 roku, a dziś, po nieco ponad roku intensywnego rozwoju, ma swoją oficjalną premierę. Czy warto było czekać ok. 15 miesięcy na ostateczne poprawki i zmiany? Wedle recenzentów zdecydowanie tak.

Recenzenci zachwyceni?

Po 15 miesiącach od startu gry w wersji wczesnego dostępu, serwis Metacritic ocenia tą grę na przestrzeni wszystkich aktualizacji średnio na 90-93 % Podobnie sprawa się ma z ocenami na platformie Steam: około 94% użytkowników platformy, ocenia grę ze skutkiem pozytywnym. Oceny wystawiane przez serwisy branżowe królujące na rynku także plasują się w okolicach 90%

 

Czym błyszczy Dead Cells?

Dead Cells
Przed rozpoczęciem każdej rozgrywki, miłośnikom zbieractwa zawsze będą przechodzić ciarki…

Dead Cells przede wszystkim wyróżnia się tym, czym wyróżniały się Dark Soulsy, a znaczy to tyle, że nie ważne jak bardzo nasza postać jest dopakowana, czy to statystykami, ekwipunkiem,czy buffami. I tak z niepokojem będziemy kierować tę postać do następnej lokacji, gdyż nieumiejętnie rozegrana potyczka, albo reakcja opóźniona o parę milisekund sprawi iż oglądać będziemy jakże wesoły napis ‚NIE ŻYJESZ”. I to dosyć często.

Z pomocą w pokonywaniu lochów przychodzi jednak mega zróżnicowany system ekwipunku. Każda broń biała, dystansowa, granaty,  pułapki czy inne rzeczy przydatne w przetrwaniu wyróżniają się zasięgiem, prędkością ataku, statystykami, mechaniką działania a także przypisane są do poszczególnych kategorii (ofensywne/defensywne/taktyczne), które możemy wzmacniać sobie według własnego uznania w Hubach między kolejnymi poziomami.

Dead Cells
Dead Cells nie dostało by łatki „Dark Soulsów w 2D”, gdyby nie bardzo wymagające starcia.

 

Nic nie jest idealne, choć niektórym do tego blisko

Oczywiście nie obeszło się bez linczu ze strony nabywców, których jednak produkcja nie zachwyciła w sposób, w jaki urzekła resztę świata. Niektórzy narzekają na absurdalny poziom trudności ( chociaż w takich grach chyba właśnie o to chodzi, no nie?), inni narzekają na powtarzalność w generowaniu poziomów, jeszcze innym brakuje bardziej zaawansowanych mechanik walk, czy poruszania się. Ale jak wszyscy dobrze wiemy, jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził, racja?

 

 

Męskie Granie w Krakowie 2018 [fotorelacja]