The Future Is Now, Old Man – pierwsze głosy na temat Google Stadia

Google Stadia

Google Stadia to świeża usługa, która przynajmniej na papierze, zapowiadała  się imponująco. Czym jest ten projekt i w jaki sposób ma odmienić oblicze gier komputerowych?

Czym jest Google Stadia?

Google Stadia to nic innego jak usługa streamingowa, pozwalająca na korzystanie z szerokiej bazy gier. Jej wyjątkowość polega jednak na tym, że tytuły dostępne za jej pomocą nie wymagają nawet instalacji na komputerze czy telefonie. Pomysł wydaje się bardzo prosty i genialny. Dzięki wszechobecnej chmurze możemy zagrywać się w najnowsze tytuły bez konieczności ich pobierania i aktualizowania. Ba, nie musimy nawet mieć sprzętu, który jest w stanie je uciągnąć. Wystarczy, że gra zostanie odpalona poza naszym komputerem, czyli na serwerach Google. Wchodzimy na stronę stadia.com, kupujemy grę i już możemy grać.

Jak to działa?

Dzięki Google Stadia możemy uruchomić wybraną grę w Google Chrome. Ta włączy się od razu, i umożliwi zabawę nawet na uboższych urządzeniach. Będziemy do tego potrzebować tylko szybkiego łącza internetowego i przeglądarki. Brzmi jak marzenie każdego gracza, prawda? No nie do końca, o czym trochę później.

Gry podczas korzystania z Google Stadia, uruchamiane są w chmurze, a dokładnie na komputerach o mocy obliczeniowej sięgającej 10,7 teraflopa. Zgodnie z zapewnieniami Google, aby móc cieszyć się grą w 720p/60fps, powinno wystarczyć nam łącze przekraczające 10Mb/s. Jeśli natomiast chcemy bawić się w 4K, będziemy potrzebować przesyłu o wartości ponad 35Mb/s. Trzeba przyznać, że nie są to kolosalne liczby jak na obecne standardy.

Google Stadia obecnie dostępna jest tylko w kilku krajach. W Polsce nie jest jeszcze publicznie otwarta. Dostęp do niej można zdobyć tylko poprzez zakup pakietu fundatora. Zapłacimy za niego 130 dolarów.  Zawiera on specjalnie przystosowany do usługi kontroler, Chromecast Ultra oraz 3-miesięczny abonament Stadia Pro. Skoro już przy tym jesteśmy, to Google Stadia oferuje dwie opcje korzystania z usługi – darmową i płatną. Stadia Base to model darmowy, który umożliwia granie we wszystkie tytuły dostępne w usłudze (po wcześniejszym zakupieniu ich), jednak tylko w 1080p i jakości dźwięku stereo. Z kolei Stadia Pro, czyli opcja płatna, umożliwia zabawę w 4K (póki co tylko za pomocą Chromecast Ultra), dorzuca darmowe gry oraz oferuje zniżki na niektóre tytuły. Za Stadia Pro zapłacimy 9.99 dolarów miesięcznie. Korzystając z płatnego abonamentu również będziemy musieli kupować większość gier, aby w nie zagrać.

Dlaczego na Google Stadia spłynęła fala krytyki?

Płatności

Po pierwsze wszechobecne płatności. Graczom nie podoba się to, że muszą zapłacić za pakiet fundatora, a już po trzech miesiącach płacić za abonament Stadia Pro. Dodatkowo nadal muszą kupować gry, których ceny w Google Stadia są dosyć wysokie.  Kontrowersje budzą także niejasne korzyści wynikające z posiadania płatnego abonamentu. Niektórzy oburzeni są faktem, że za granie w 4k muszą dodatkowo płacić, co w przypadku streamingu powinno być standardem, bo przecież o to w nim chodzi. Idąc dalej, wiadomo jak na razie tylko o dwóch tytułach dostępnych za darmo w ramach usługi: Destiny 2: Collection i Samurai Shodown. Nikt nie wie jak często będzie można otrzymywać gry i czy kupno Stadia Pro się w ogóle opłaca. Niezadowolenie wywołuję także obecny katalog gier, ponieważ zawiera tylko 22 pozycje. Z drugiej jednak strony, to hej, przecież nikt tutaj nikogo nie zmusza do kupowania pakietu fundatora (jak sama nazwa wskazuje) ani abonamentu. Projekt ten jest na wczesnym etapie rozwoju i już w 2020 ma być dostępny w Polsce za darmo. Dajmy mu trochę czasu.

Technologia

Druga rzecz, co do której pojawiają się wątpliwości, są problemy z konfiguracjami i wygodą. Otóż narzeka się między innymi na problemy z interfejsem na komputerze, którego da się obsługiwać wyłącznie myszką, a nie kontrolerem. Z kolei pad od Google nie działa w chwili obecnej bezprzewodowo, a wiele opcji w aplikacji, takich jak chociażby dostęp do sklepu, nie jest możliwa i wymaga użycia telefonu. Ten fakt jednak także można tłumaczyć wczesną fazą rozwoju?

Niewygodne konfiguracje

Kolejna kwestia ma dwie strony. Z jednej bowiem są gracze oburzeni faktem, że aby grać bezpośrednio na telewizorze potrzebny jest Chromecast Ultra. Należy go podpiąć do urządzenia multimedialnego, aby zacząć zabawę. Z drugiej jednak strony znajdziemy osoby bardzo zadowolone z tego rozwiązania. W opiniach przeczytamy, że Chromecast Ultra działa bardzo dobrze, umożliwia zabawę w 4K, jest wygodny i pozwala na bezprzewodowe korzystanie z dedykowanego kontrolera. Drogie, ale wygodne.

Przesył

Ostatnia sprawa to niewielkie opóźnienia i problemy z obrazem. Te pierwsze pojawiają się przy wciskaniu przycisku na kontrolerze. Zauważalne jest minimalne obsunięcie od naciśnięcia klawisza do wykonania ruchu przez postać. Z kolei w obrazie można dostrzec osłabioną głębię kolorów, a przy słabszych łączach niewielkie spadki jakości. Wszystko to jednak, jeśli wierzyć opiniom dziennikarzy, jest niemal niezauważalne, jeśli dokładnie się temu nie przyjrzeć. Wynika to między innymi z faktu, że specjalny kontroler Google łączy się bezpośrednio z serwerami za pomocą WiFi. Dzięki temu znacznie zmniejsza się opóźnienie w streamingu.

Werdykt?

Uogólniając narzeka się głównie na aspekty techniczne i cenowe. Dużym problemem jest także spore okrojenie funkcji i brak możliwości parowania kontrolera z innymi urządzeniami niż Chromecast Ultra. Wszystko jednak ma działać już wkrótce, co nie podoba się niecierpliwym użytkownikom. Jeśli chodzi natomiast o samą rozgrywkę to zdecydowana większość graczy wypowiada się nadzwyczaj pozytywnie. Jest ona płynna, działa bez zarzutów, a zabawa w 4K jest niemal nie do odróżnienia od klasycznego grania na własnych potężnym komputerze. Chwalony jest także doskonale działający i poręczny kontroler.

Google Stadia
Chromecast Ultra i kontroler Google Stadia.

Na koniec pozostaje więc się zastanowić co takiego jest nie tak w tym Google Stadia. Sięgając do Internetu znajdziemy całą masę niepochlebnych opinii i komentarzy jakoby była ona kompletną klapą. Jeśli jednak zagłębić się w temat zupełnie tak nie jest. Technologia działa dobrze i co najważniejsze: jest funkcjonalna i działa bez większych zarzutów. Problemy są wszędzie wokół, czyli m.in. w niedoróbkach aplikacji czy niedziałających funkcjach. Kolejnym problemem jest niejasna polityka pieniężna. Graczom nie podoba się konieczność płacenia tak wiele razy.

Nie pomaga również fakt, że mimo zakupu gry, ta dostępna będzie tylko w chmurze. Pozostaje więc ryzyko związane z tym, że jeśli coś pójdzie nie tak, serwer padnie lub coś podobnego, to nie będziemy mieli dostępu do swoich gier i zapisanych danych. Niektórzy nie mają zaufania do tego typu rozwiązań. Brakuje także konkretnych korzyści związanych z płaceniem abonamentu. Na chwile obecną bardzo mało osób jest przekonanych do Google Stadia. Może i mają rację, ale moim zdaniem projekt ten może mieć świetlaną przyszłość. Oby Google zastosował odpowiednią politykę na przyszłość i w takim wypadku to rzeczywiście może być przełom. Ja z optymizmem spoglądam w przyszłość streamingową gier i mam nadzieję, że dużym krokiem w tą stronę będzie Google Stadia.

Shadow of the Colossus – remake idealny? [recenzja]

Shadow of the Colossus – remake idealny? [recenzja]

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o