O nie, znów zginąłem | Za horyzontem #25 – Titan Souls

Titan Souls

Siódmego lutego Shadow of the Colossus zawitało w odświeżonej wersji na nową generację konsol. Czy może być więc lepszy czas na ogranie Titan Souls – gry rzekomo tak silnie doń nawiązującej?

„Mam dość” – pomyślałem, zamykając po kolejnej śmierci NEO Scavengera. „Może czas na grę, która mnie zmieli i nie wypluje, każąc najdrobniejszy błąd”. Podjąłem więc poszukiwania gry, która niekoniecznie będzie obchodzić się ze mną jak z jajkiem, ale jednocześnie nie zagłaszcze na dobre.

Natury jednak nie oszukasz, więc trafiwszy z deszczu pod rynnę postanowiłem ograć Titan Souls, grę, która „gdzieś tam zawsze czekała na ogranie” w kolejce. I wiecie co?

Dark Souls w porównaniu do tego tytułu to wesoła sielanka.

To nie jest Shadow of the Colossus

…choć podobnie jak tam, nasza rozgrywka opiera się na toczeniu wyjątkowo trudnych walk z kolejnymi bossami, zmuszając nas do uczenia się ich słabych punktów i zachowań.

Titan Souls
Raz, dwa, trzy, giniesz z pewnością Ty.

Odkładając nietrafione porównania ze wstępu na bok, muszę przyznać, że Titan Souls przewyższyło moje oczekiwania nie tylko z perspektywy wyśrubowanego poziomu trudności, ale też od strony swojej „kompletności”. Przeglądając informacje na jej temat obawiałem się, że będę mieć do czynienia z próbą przeniesienia atmosfery i mechanik Shadow of the Colossus wprost w retro-realia, bez zapełniania środowiska własnymi ideami ze strony twórców. Ot, stworzyć indyka bazującego na umiłowaniu graczy do SotC i DS, zgarnąć zyski i iść dalej. A jednak – TS kreuje coś własnego, stąd też częściej nazywane „duchowym spadkobiercą” wspomnianego wyżej tytułu, niźli kalką.

Jak już jesteśmy w sieci utkanej między SotC a Titan Souls; różnice między tymi dwiema grami sięgają dalej, niż na pierwszy rzut oka może się to wydawać. Przejawia się to w wielu aspektach.

Oczywistością jest to, że gra kreuje tylko delikatnie zbliżony klimat w stosunku do swojego większego i starszego rodzica. Shadow of the Colossus celuje w tajemniczy, monumentalny klimat opustoszałego świata, który wgniata odbiorcę w fotel swoją skalą (a przynajmniej wgniatał w dniu premiery oryginału, bo zdążyliśmy przywyknąć do takiej potęgi od tego czasu). Objawia się to też w naszych przeciwnikach – wielkich, sięgających „niemal chmur”. Titan Souls z kolei nie próbuje zawędrować tak daleko – oferuje podobną liczbę wrogów, z którymi przyjdzie nam walczyć. Jednak nie tylko nie są oni tacy ogromni; cały eksplorowany przez nas świat do dużych nie należy. W SotC widoki uświadamiały naszą samotność – tutaj tego nie ma, dostajemy raptem hub, z którego trafiamy na kolejne areny i którego przejście zajmuje tylko krótki moment.

Gra pozorów

Titan Souls nie próbuje też wpłynąć na nasze emocjemoże poza rosnącą frustracją. To po prostu gra o zabijaniu wymyślnych i trudnych stworzeń w dosyć ładnej scenerii – a nie Opowieść.

Titan Souls
Choć lokacje niewielkie, to bardzo różnorodne – od jezior lawy po lodowe pustkowia.

Mogłoby się więc zdawać, że moje słowa są zabarwione negatywnie, ale nie jest to prawda. Jeżeli Titan Souls nie porównywać do swoich większych pobratymców, to można przy tej grze świetnie się bawić; w sam raz na zaspokojenie niedosytu po soulslike’ach. Ma ona swoją charakterystyczną, ni to lekką, ni to dramatyczną otoczkę, ciekawie przemyślanych bossów i w miarę intuicyjne sterowanie.

Walka opiera się na ciągłych unikach i strzelaniu pociskiem, który następnie musimy na powrót do siebie przyciągnąć, by ponownie go użyć. I tak – od pojedynku do pojedynku. Swoją drogą często jesteśmy stawiani przed swobodą w określeniu w jakiej kolejności przyjdzie nam walczyć, zwłaszcza w początkowym stadium gry.

Myślę, że przede wszystkim zapaleńcy lubujący się w produkcjach wymienianych w tekście (SotC, Soulsy) mogą spojrzeć na tę grę łaskawym okiem. Cała reszta być może przez chwilę zachwyci się ładnym projektem świata i przyjemnym udźwiękowieniem, ale jest duże ryzyko, że potem się gwałtownie odbiją od poziomu trudności walk. Wszystkim jednak polecam jedno – posłuchajcie soundtracku, jest prześliczny.


Grę znajdziecie pod tym linkiem.

Screeny: Steam