Kosmetyki w grach – czemu wygląd ma znaczenie

Obecnie bardzo dużo gier posiada wszelkiego rodzaju opcje dostosowywania postaci do oczekiwań gracza; poczynając od skomplikowanego etapu tworzenia awatara, a kończąc na możliwości kupowania dodatków o charakterze czysto kosmetycznym (dalej zwanych kosmetykami), które zmieniają wygląd czy kontekst bohatera. Dlaczego taki model się sprawdza? Dlaczego jesteśmy w stanie płacić niemałe pieniądze za to, żeby nasza postać w grze czymś się wyróżniała?

Trzeba tu trochę upiększyć

Nie od dziś wiadomo, że człowiek o wiele chętniej patrzy na ładne rzeczy niż na brzydkie. Podczas przyglądania się takiej ładnej rzeczy odczuwamy pewien osobliwy rodzaj przyjemności, który tak naprawdę ciężko jest porównać z jakimkolwiek innym doświadczeniem. Zastanówcie się, kiedy ostatnio zdarzyło Wam się mimowolnie zerkać w kierunku nieznajomej osoby, która Wam się spodobała. Albo kiedy podróżowaliście i trafiliście na tak piękny pejzaż, że minęło kilka minut zanim zdecydowaliście się w końcu ruszyć dalej. Nie wspominając już o tym ile godzin można spędzić oglądając śliczne, małe kotki w internecie.

To jest właśnie jedna z funkcji kosmetyków w grach. Wprowadzić do świata element, który będzie dla nas ładny i który przykuje naszą uwagę. Oczywiście, twórcy zdają sobie sprawę z tego, że każdy może mieć inną definicję piękna, znaleźli jednak na to proste rozwiązanie. Oprócz stylowych ubrań, budzących grozę oręży czy cudacznie wyglądających okularów możemy także często zaopatrzyć się w małe zwierzątka czy zmieniać naszej postaci kolor oczu, kolor skóry, fryzurę i cokolwiek zapragniemy.

kosmetyki
Przykład słodkiego zwierzaka jakiego mogliśmy zdobyć w World of Warcraft.

Patrzcie na MNIE, to jestem JA

Przez okres trwania naszego życia poznajemy masę ludzi. Kilka szkół, praca, poznawanie znajomych znajomych – na prawdę nie jesteśmy w stanie każdego napotkanego człowieka spamiętać. Dlatego pamiętamy tych, którzy coś dla nas znaczą, albo… którzy czymś bardzo się wyróżnili. Mógł to być element ubioru, jakieś konkretne zachowanie czy nawet jedno słowo, które kojarzy nam się z daną osobą. I już w naszych myślach przestaje ona być “kimś znajomym”, a staje się na przykład “tym Antkiem co zawsze nosi skarpetki w paski”.

Wydaje mi się, że podobnie działa to w grach, z tą tylko różnicą, że o wiele trudniej jest się wyróżnić. Przecież tysiące osób też grają w tę grę, grają tą konkretną postacią i niewykluczone, że w taki sam sposób co Ty. Co można wtedy zrobić? Kupić kosmetyki, które nas odróżnią. Wszyscy na serwerze będą już wiedzieli, że ten wojownik w różowej zbroi i lizakiem zamiast topora to JA. A co nawet chyba jeszcze ważniejsze – to ja sam będę miał poczucie, że dana postać jest moja. Obecnie coraz rzadziej spotyka się małe społeczności, w których możemy się wyróżniać, bo często gry stawiają na aspekt MMO (Massive Multiplayer Online). Dlatego, moim zdaniem, gracze decydujący się na podkreślenie swojej indywidualności robią to bardziej dla siebie, niż dla innych, bo szansa na spotkanie tej samej osoby w grze jest dzisiaj o wiele mniejsza niż na przykład dziesięć lat temu. Ale też frajda z bycia zapamiętanym jest większa!

Lustrzane odbicie duszy

Człowiek może wyrażać siebie nie tylko poprzez mową, ale także na wiele innych sposobów. Jedni piszą wiersze, inni komponują muzykę, a jeszcze inni malują, albo tworzą tzw. performance. Jest w ludziach coś takiego, co każe im w jakiś sposób manifestować swoje emocje i przekonania. Widzimy to również na co dzień. Wiele możemy wywnioskować na podstawie tego, w co się dana osoba ubiera, jaki zegarek nosi, na jaki kolor pomalowała sobie dzisiaj paznokcie. Ba, dzisiejsza psychologia twierdzi, że jest w stanie dokonać analizy osobowości na podstawie czyjegoś ubioru i stylu.

Gry są kolejnym medium, które umożliwia nam osobistą ekspresję. Decydując się na konkretne kosmetyki w grach możemy przekazać na zewnątrz jasny komunikat “To jest dla mnie ważne!”. W końcu w grach, tak samo jak w rzeczywistości, z większością osób nie nawiążemy bezpośredniego kontaktu. Jedyną więc formą komunikacji pozostaje nasza zewnętrzna powłoka, która, właśnie dzięki kosmetykom może coś o nas mówić. Coś więcej, niż to, co ma do zaoferowania podstawowa wersja awatara.

kosmetyki
Ekstrawagancki przykład dostosowywania wyglądu postaci w The Elder Scrolls IV: Oblivion

Moja wersja Barbie

Jednym z najpowszechniejszych przekonań dotyczących dzieci jest to, że bawią się lalkami. Czy to chłopczyk czy dziewczynka, zawsze znajdzie się jakiś wariant “lalkowy”, który można inaczej ubrać, coś w nim zmodyfikować i wymyślić mu własne życie. Ale czy słusznie przypisujemy tego typu zabawy tylko dzieciom? Przecież pisarz, który decyduje się napisać książkę także ubiera swoich bohaterów, tworzy ich przeszłość i nadaje im sens. Albo aktor, który wciela się w daną postać. To tak jakby brał lalkę, poznawał ją i na końcu odgrywał sceny z jej życia.

Jestem zdania, że tak samo jest z postaciami w grach. W pewien sposób traktujemy je jako zamiennik lalek z naszego dzieciństwa. Dbamy o nie, często się do nich przywiązujemy i nierzadko dopowiadamy sobie o wiele więcej niż przekazała nam sama gra. W tym miejscu kosmetyki służyć mogą nie tyle do naszej własnej ekspresji, ale raczej do wyrażenia naszej postaci, albo opowiedzenia jej historii. Wybierając się na misję do dalekiej i mroźnej północy ubierzemy naszego bohatera w ciepłą kurtkę i futrzaną czapkę. Udając się na pustynię zadbamy o to, żeby wyglądem przypominał nomada. Traktujemy postać jako drugą osobę, tak jak kiedyś traktowaliśmy lalki.

Napiwek się należy

Rozrywka z reguły nie jest tanią rzeczą. Idąc do kina płacimy kilkadziesiąt złotych (oczywiście popcorn musi być!) za dwie godziny filmu. Chcąc pójść do teatru, na bilard, na kręgle czy zwiedzić jakieś ciekawe miejsce zawsze musimy się liczyć z tym, że będzie się to wiązało z opłatą i to często niemałą. Osobiście uważam, że najlepszy stosunek ceny do przyjemności z jakim się w życiu spotkałem mają gry. Kupujesz je jednorazowo i bawisz się często przez dziesiątki godzin. Niekiedy nawet nie musisz nic płacić – istnieje masa gier F2P (Free to Play), w które możesz grać za darmo i które utrzymują się z mikropłatności.

Część osób kupuje kosmetyki jako wyraz wdzięczności dla twórców gry i chęć zapłacenia im za bardzo dobry produkt. Można przecież korzystać z takiej darmowej przyjemności nawet i przez tysiąc godzin i nie zapłacić ani grosza. Można jednak potraktować zakup dodatków (nawet jeśli są nam niepotrzebne) jako swoisty napiwek i podziękowanie za solidnie wykonaną robotę. Znane są nawet przypadki kiedy gracze próbowali bojkotować zakupy w grze, bo nie podobał im się kierunek zmian, który w niej występował. Widać więc, że działa to w obie strony – zarówno jako wyraz wdzięczności, ale także jako narzędzie do wyrażania niezadowolenia.

Największy pokaz mody trwa

Kosmetyki sprzedają się bardzo dobrze i myślę, że taki stan utrzyma się jeszcze przez bardzo długi czas. Chociaż powody kupowania kosmetyków są różne, to i tak wszyscy uczestniczymy w największym na świecie pokazie mody. Tylko od nas zależy w jaki sposób chcemy się na nim zaprezentować, co chcemy o sobie powiedzieć i czy w ogóle chcemy. Może interesuje nas tylko to, żeby przyjemnie patrzyło nam się na ekran monitora. I to też jest w porządku!