Druga odsłona przygód wełnianego bohatera to gra, która zabiera nas na prawdziwą karuzelę uczuć. Od relaksu i zachwytu nad oprawą wizualną, po momenty frustracji przy trudniejszych sekwencjach zręcznościowych. Twórcy postanowili zaryzykować i przebudować fundamenty rozgrywki, stawiając na współpracę. Czy Unravel Two to godny następca melancholijnej jedynki? Sprawdzamy, jak radzą sobie dwa kłębki włóczki na tajemniczej wyspie.
Siła tkwi w duecie
Największą nowością i jednocześnie sercem gry jest tryb kooperacji. Historia próbuje nam pokazać, jak istotne są więzi międzyludzkie, pozwalając na przeżywanie tej przygody z drugą osobą na jednej kanapie. To właśnie w duecie gra zyskuje najwięcej. Samotnicy nie muszą się jednak obawiać. Tytuł można ukończyć w pojedynkę, sterując stworkami naprzemiennie lub łącząc je w jedną postać dla ułatwienia eksploracji.
Pod względem mechaniki wciąż mamy do czynienia z platformówką 2,5D, która wymaga od gracza nie tylko zręcznych palców, ale i logicznego myślenia. Twórcy przygotowali masę zagadek przestrzennych opartych na fizyce i współpracy. Niektóre łamigłówki potrafią zmusić do dłuższego zastanowienia, a w trybie współpracy wymagają idealnej synchronizacji. Na szczęście system trzystopniowych podpowiedzi sprawia, że utknięcie w martwym punkcie jest praktycznie niemożliwe.
Piękno i frustracja
Większość czasu spędzimy jednak na bieganiu i skakaniu. O ile początek jest sielankowy, tak od piątej planszy poziom trudności gwałtownie rośnie. Na naszej drodze stają rozpadające się platformy, ogień, woda i koszmary zabijające przy jednym dotknięciu. To momenty, w których gra potrafi wystawić cierpliwość gracza na próbę.
Sytuacji nie ułatwia praca kamery, która momentami nie nadąża za akcją lub źle pokazuje perspektywę. Jest to szczególnie bolesne w sekwencjach czasowych, gdzie precyzja skoku jest kluczowa. Zdarza się, że musimy działać na wyczucie, co bywa irytujące. Z pomocą przychodzi mechanika zwolnienia czasu, która potrafi zamienić najtrudniejsze wyzwania w dziecinnie proste sekwencje.
Mniej wzruszeń, więcej akcji
Oprawa audiowizualna to prawdziwy majstersztyk. Przepiękne tła i dopracowane animacje sprawiają, że co chwilę chce się robić zrzuty ekranu. Muzyka dynamicznie reaguje na wydarzenia, budując odpowiednie napięcie. Nieco gorzej wypada jednak warstwa fabularna w tle. Obserwujemy historię ucieczki dwojga nastolatków z sierocińca, ale trudno nawiązać z nimi taką więź emocjonalną jak w pierwszej części gry. Tamta historia potrafiła wycisnąć łzy, tutaj jest po prostu tłem dla działań naszych włóczkowych herosów. Mimo to gra nadrabia te braki przepięknym zakończeniem, które wynagradza trudy podróży.


