EA bierze ostry zakręt w stronę mikropłatności

Ostatnimi czasy Electronic Arts jest na językach. Najpierw zamknięto studio Visceral odpowiedzialne za nadchodzącą grę z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Tłumaczenie było jednoznaczne: kończymy z linearnymi grami, do których gracz nie będzie powracał, czas na otwarte światy. Teraz temat gwałtownie powraca dzięki podcastowi Waypoint, w którym o pracy w EA opowiada Manveer Heir – były pracownik BioWare Montreal (Mass Effect 3 i Mass Effect: Andromeda).

Jeśli jeszcze tlił się w Was płomyk sympatii dla EA, to ten wywiad na pewno go ugasi. Manveer Heir ma bowiem do powiedzenia na temat tego wydawcy kilka gorzkich słów. Z podcastu nie tylko dowiemy się więcej o zwrocie korporacji w stronę otwartych światów, ale także o szerszych problemach Electronic Arts. Do nich Heir zalicza kłopoty z zarządzaniem personelem czy studiami produkującymi gry. Jego opinia o decyzji dotyczącej Visceral jest niepokojąca: EA po prostu nie wiedziało, co zrobić, więc zdecydowało się na dziwne przetasowania kadrowe. I – jak wskazuje deweloper – wynika to z tego, że wierchuszka korporacyjna zdecydowała się postawić na rozbudowane gry, które można mocno “wycisnąć”.

 – Ten temat ciągle powraca w EA. Nacisk kładziony jest przede wszystkim na gry z otwartym światem. Spowodowane jest to tym, że lepiej się je finansowo upłynnia. W Electronic Arts często powtarzano, że “trzeba sprawiać, żeby powracali i powracali” (gracze – przyp. red.). Dlaczego się tym tak przejmowano? Z powodu mikropłatności: kupowania pakietów w grach z serii Mass Effect czy multiplayera – mówi redaktorom Waypoint Manveer Heir. Jak sprawić, żeby ludzie pozostali przy danej produkcji, a nie “tylko” grali te 60-100 godzin? Na to pytanie właśnie odpowiadać muszą w swoich grach deweloperzy z wewnętrznych studiów EA.

Money, money, money

W tej opowieści, konsekwentnie, pojawia się więc Mass Effect: Andromeda, czyli prawdopodobnie największy niewypał od BioWare. Gra wielokrotnie oskarżana o nudną powtarzalność i ogólne, programistyczne niedopracowanie. Heir, który odszedł ze studia zanim produkt pojawił się na półkach, stwierdza wprost: – Robienie gier z otwartym światem jest trudne, a my nie mieliśmy potrzebnego doświadczenia. Wynika z tego, że Electronic Arts za wszelką cenę “otwierać” będzie swoje gry, nie zważając na umiejętności swoich ludzi. Koniec końców jedyne, co się liczy, to zarobek.

 – Trzeba zrozumieć, że z mikropłatnościami związane są ogromne pieniądze. Nie wolno mi podawać konkretnych liczb, ale mogę powiedzieć, że kiedy wyszedł multiplayer do Mass Effecta 3, pieniądze wygenerowane przez sprzedawane pakiety spowodowały dodanie multiplayera do Dragon Age i w konsekwencji innych produkcji od EA, które wcale go wcześniej nie miały – stwierdza Heir – Widziałem ludzi wydających dosłownie 15 tys. dolarów na paczki w Mass Effect – dodaje. Czy więc nadchodzący Anthem będzie kolejnym dowodem na maksymalne spieniężanie gier przez Electronic Arts? Deweloper uważa, że tak.

Andromeda zawiodła graczy.

“EA nie przejmuje się tym, na czym zależy graczom, ale tym, za co gotowi są zapłacić” – to jedno z najcelniejszych i jednocześnie najbardziej brutalnych stwierdzeń, które pada w podcaście. Słowa Manveera Heira, choć wyrażają powszechny pogląd, dosadnie podsumowują korporacje produkujące gry. Warto o tym pamiętać, kiedy następnym razem będziecie “głosować portfelem”. I nie chodzi tu o proste założenie zbojkotowania produktów od Electronic Arts, ale przynajmniej odrzucenie bezsensownego formatu “pay to win”. Jeśli zapłacicie za jakąś grę 200 złotych, to powinna ona dostarczyć Wam pełnię rozgrywki.

Polecam odsłuchać całość podcastu – oprócz roastu EA znajdziecie tam też kilka świetnych komentarzy  dotyczących pracy w game devie.

 

(via Waypoint)

Wszystkie wykorzystane media pochodzą z materiałów prasowych.