Death in July | Beta Escape from Tarkov

Najbardziej hardkorowy FPS w historii gier wideo. Tak Battlestate Games opisuje swój niesamowicie ambitny projekt – Escape from Tarkov. Gra będąca w produkcji już od 2015 w lipcu rozpoczyna okres zamkniętej bety. Wraz z nią do rozgrywki wprowadzane zostają nowe rozwiązania.

Battlestate Games – czterdziestoosobowe rosyjskie studio – z pewnością odznacza się wyjątkową deweloperską odwagą. Escape from Tarkov to mariaż stalkerowskiego postapokalitpycznego industrializmu z hardkorowym survivalem znanym z DayZ. Gracze, którzy zakupili, bądź zakupią produkcję w pre-orderze już w lipcu będą mogli wziąć udział w zamkniętej becie.

 

Co nam beto dasz

Jak można się domyślić, pełna ona jest nowych elementów. Od całkowicie nowej lokacji (Brzegu), przez nowego handlarza Peacemakera, po kluczowy dla rozgrywki system ubezpieczeniowy. Dzięki temu ostatniemu gracz będzie mógł zapłacić niewielką sumę w zamian za możliwość zachowania części zdobytego sprzętu. W wieloosobowej grze FPS polegającej na przeczesywaniu ziemi niczyjej w poszukiwaniu nowych materialnych zdobyczy, które traci się wraz z mogąc nadejść zewsząd śmiercią, takie rozwiązanie wydaje się całkiem sensowne.

Co więcej, Escape from Tarkov w okres beta wejdzie wewnętrznie rozbudowane. – Battlestate Games poświęciło wiele czasu na optymalizację animacji, ekwipunku i innych wewnętrznych systemów. Gra została także zaktualizowana tak, aby wykorzystywać obecną wersją silnika Unity, co pozwala jej na pełne użycie DriectX 11 – zapewniają twórcy.

Death in Tarkov

Escape from Tarkov jest produkcją, która łączyć ma elementy wieloosobowej gry survivalowej z RPG-iem i MMO. Gracz wciela się w najemnika jednej z paramilitarnych organizacji biorących udział w wojnie, która ogarnęła tytułowy Tarków. Rozgrywka należy więc jednocześnie do kooperatywnych oraz rywalizacyjnych. Jej podstawowym celem jest urządzić pomyślny rajd i wydostać się z miasta przez punkt zbioru znajdujący się gdzieś w centralnej części mapy. Ona zaś dzieli się na osobne dystrykty (inaczej niż w większości survivali), na przykład Las czy Fabrykę. Gracz musi przedrzeć się przez nie, zdobyć jak najwięcej nowego sprzętu i nie dać się zabić. Wraz ze śmiercią traci on bowiem cały posiadany ekwipunek, ale zachowuje zdobyte poziomy rozwoju bohatera. Funkcjonujący w grze system przypomina rozwiązanie znane z serii The Elder Scrolls – umiejętności rozbudowuje ich używanie.

Jednak najważniejszą cechą Escape from Tarkov jest wysoki poziom realizmu rozgrywki. W ogarnięciu tego, co dzieje się na ekranie nie pomoże graczowi HUD. Topografię dystryktów należy zapamiętać. A z używanej broni trzeba po prostu nauczyć się korzystać – ważne są: kontrola odrzutu i poznanie wydawanego przez nią dźwięku (a tych w grze występuje fenomenalna ilość).Jeśli idzie zaś o poruszanie się, to opiera się ona na dwóch czynnikach: przestrzeni i odgłosach. Nie przez każde drzwi gracz przejdzie ze snajperką w ręku, ani też jednocześnie nie będzie przemieszczał się i zmieniał pozycji ze stojącej na leżącą. Wszystkie ruchy wywołują dźwięki, a echo z kolei niesie oddane strzały. Za pomocą wydawanych odgłosów z łatwością można więc wytropić potencjalną ofiarę lub … ją zwabić.

Do premiery jeszcze daleko, ale jedno jest pewne – Escape from Tarkov składa wielkie obietnice. Zobaczymy, czy uda się je spełnić.