Film

SIERANEVADA – RECENZJA

Film Sieranevada to wielowarstwowa opowieść. Przedstawiony obraz rodziny ze swoimi sporami i tajemnicami jest pretekstem do gorzkiej refleksji nad kondycją Rumunów po przekształceniach z 1989 roku.

Reżyser filmu, Cristi Puiu jest jednym z ojców rumuńskiej Nowej Fali. W 2005 roku jego Śmierć pana Lazarescu zdobyła główną nagrodę w canneńskiej sekcji Un Certain Regard. Sieranevada miała swoja światową premierę w konkursie festiwalu w Cannes w 2016 roku, a w 2017 roku została rumuńskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

DYSKUSJE, EMOCJE, KONFLIKT POKOLEŃ

Akcja rozgrywa się w czasie rzeczywistym w mieszkaniu w Bukareszcie, 10 stycznia 2015 roku, w ciągu stypy urządzanej czterdzieści dni po śmierci seniora inteligenckiej rodziny.Wdowa zaprosiła całą liczną rodzinę na tradycyjny ortodoksyjny obiad. Dzięki obrzędom dusza jej męża ma zostać zbawiona. Znajduje się tu odniesienie do tradycji prawosławia z rumuńsko-serbskiego pogranicza. Ceremonia od początku nie idzie po myśli wdowy. Zaproszony pop się spóźnia, a goście są coraz bardziej głodni, stłoczeni w ciasnym wnętrzu co musi doprowadzić w końcu do wybuchu. Toczą się długie dyskusje i spory pełne wzajemnych oskarżeń, złośliwości. Pokazują one odmienne spojrzenie na świat i nie możność zaakceptowania tego przez poszczególnych członków rodziny.  Na wierzch wychodzą z dawna ukrywane urazy, tajemnice, grzechy z przeszłości.

Minęły trzy dni od ataku na redakcję Charlie Hebdo w Paryżu, więc ten temat jest dyskutowany. Jeden z członków rodziny. maniak internetowy, jest wyśmiewany z powodu śledzenia teorii spiskowych związanych z zamachem na World Trade Center. Nie ma dziewczyny, ani pomysłu co robić dalej ze swoim życiem, więc traci czas na wyszukiwanie zbytecznych informacji w sieci i irytuje później rodzinę swoimi relacjami.

Mamy tu też do czynienia z konfliktem pokoleń. Starsi nie do końca potrafią zrozumieć młodych, ich radości z transformacji wraz z jej wynalazkami, z internetem w roli głównej. Uważają, że za komuny lepiej się żyło, że ideały z tamtych lat zostały po drodze zagubione. Młodzi są egoistyczni, zapatrzeni w siebie, nie potrafiący wysłuchać ze spokojem racji drugiej strony.

Atmosferę filmu buduje oczekiwanie. Życie ludzkie jest zbudowane z oczekiwania i w końcu zwykle niesie za sobą rozczarowanie. Prawosławny ksiądz w końcu się pojawia, błogosławi pokarm żałobników i ubranie po nieboszczyku. Jednak jego wizyta robi wrażenie pustej i pośpiesznej. Poza obrzędami nie daje rodzinie niczego więcej. Na odchodne, już w drzwiach, dzieli się z nimi, swoimi rozważaniami teologicznymi z których żałobnicy nic dla siebie nie wynoszą gdyż nie rozumieją jego słów.

MOJE WRAŻENIA

Obraz trudno mi porównać do czegokolwiek, co do tej pory widziałam. Film przypomina reportaż. Prowadzenie kamery moim zdaniem miało na celu pokazanie, że oglądamy wszystko oczami ducha, zmarłego nestora rodu. Na pewno nie jest to film dla każdego. Ci którzy będą czekać na punkt kulminacyjny filmu czy spektakularny finał mogą się rozczarować. Film zaczyna się w środku wydarzeń i tak się też kończy. Nie będę Was czarować, że nie czuje się tych trzech godzin spędzonych w kinie. Akcja toczy się nieśpiesznie co wielu może irytować czy denerwować. Wydaje się jednak, że jest to zabieg celowy, aby widz stał się niejako uczestnikiem wydarzeń, poczuł atmosferę tego zadymionego mieszkania oraz zniecierpliwienie i głód bohaterów. Czułam się jakbym podglądała rzeczywiste wydarzenia.

Sieranevada to film, który wstrząsa, rozwala emocjonalnie, sprawia, że analizuje się go jeszcze długo po wyjściu z kina. Przedstawia obraz fikcyjnej rodziny, ale myślę, że wielu rozpozna w niej wiele podobieństw do swojej. Żyjemy obok siebie, a tak bardzo się nie potrafimy się zrozumieć. Film zmusza do refleksji nad codziennymi kłamstwami i niedopowiedzeniami, nad powierzchownością więzi, emocjonalną pustką. Mówi o braku tolerancji dla odmiennych poglądów czy przyzwyczajeń i niemocy porozumienia oraz rozpaczliwej potrzebie tej tolerancji i porozumienia-nie tylko w obszarze własnej rodziny, ale i na szerszą skalę.

Ocena: 10/10

Film miałam przyjemność obejrzeć dzięki naszemu partnerowi, kinu Muranów. Polecam gorąco wybrać się na niego. Repertuar dostępny tutaj: http://kinomuranow.pl/repertuar

Dorota Jurek
Pasjonuje ją teatr i muzyka do których ucieka w wolnych chwilach. Wielbicielka musicali. Kocha podróżować. Stała bywalczyni koncertów podczas których odkryła, że fotografia to coś co daje jej radość, siłę i napędza do życia. Ciągle spragniona nowych doznań i wyzwań, bezustannie planująca. dorota.jurek@kulturalnemedia.pl ; https://www.instagram.com/trudnaruda
https://www.facebook.com/trudnarudafoto/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *