Marvel's The Punisher. Punisher
Film Strona główna

Marvel’s The Punisher – wolność okupiona krwią – recenzja

Przedpremierowo obejrzeliśmy trzynaście odcinków pierwszego sezonu Marvel’s The Punisher. Mając na uwadze doniesienia o powstającym VOD Disneya, możemy się obawiać, że w najbliższy piątek widzowie będą mieli szanse obejrzeć ostatni marvelowski serial na Netfliksie. To dobrze.

 

 

 

Punisher to zupełnie inny serial, niż cała poprzednia seria zamknięta przez The Defenders. Od pierwszego do ostatniego odcinka serialu widać, że twórcy serialu mieli z tyłu głowy taką myśl: „no cóż, Disney zabiera nam Marvele, nie mogą jeszcze bardziej nam ich zabrać. Zróbmy ten serial najlepiej jak potrafimy i po naszemu.” W ten sposób powstał najlepszy serial z całej serii. Punisher  to niepoprawne polityczne, trzymające w napięciu, krwawe show. Zdecydowanie dla dorosłych widzów o mocnych nerwach.

Z Frankiem Castle spotykamy się w momencie, w którym ostatni winni śmierci jego rodziny zostają przez niego zamordowani. Punisher pragnie kontynuować swoje życie bez wdawania się w konflikty. Cóż, okrutny los nie daje mu takiej możliwości. Okazuje się, że podczas służby w Afganistanie Frank był wplątany w spisek CIA. Dla swoich dawnych przełożonych stał się niewygodnym świadkiem, którego za wszelką cenę należy się pozbyć. Punisher w brawurowy sposób wraca do akcji.

Brutalnością Punisherowi dorównuje może tylko Daredevil. Franc Castle staje się prawdziwym mścicielem, dążącym może nie tyle do oczyszczenia siebie z postawionych mu zarzutów, co do kategorycznego rozprawienia się z tymi, przez których został zesłany na banicję.

Przez cały sezon przewija się motyw radzenia sobie z psychiką przez żołnierzy, którzy doświadczyli brutalności wojny. Mowa jest o ich poczuciu bezużyteczności po powrocie do domu. Z drugiej strony wydaje się, że twórcy serialu próbują oddać hołd tym, którzy służyli ich ojczyźnie.

Twórcy serialu postawili na realizm, a to zaowocowało lepiej niż najdroższe efekty specjalne. Frank Castle nie ma żadnych supermocy. Jest weteranem o niezwykłej historii, zaszczutym i sprowokowanym przez błędy państwowego systemu. Praktycznie w ogóle nie nosi maski. Jego walka nie jest tak wyrównana, jak w przypadku innych superbohaterów. Dardevil, kosztem utraty wzroku, zyskał wyostrzenie innych zmysłów, Luce Cage kulom się nie kłania, Jessica Jones posiada nadludzką siłę, a Iron Fist włada niemalże magicznymi umiejętnościami walki wręcz. Tym razem dostajemy bohatera lub, jak kto woli, antybohatera, z którym możemy się utożsamić, bo oprócz wojskowego wyszkolenia, jego zdolności nie przewyższają możliwości większości z nas. Frank walczy, potyka się, krwawi, wstaje, zabija, walczy, upada, walczy.

Dostaliśmy naprawdę mocne widowisko, które dowodzi, że twórcza niezależność to najlepszy sposób na osiągnięcie sukcesu.

Bardziej rozbudowanej o wątki fabularne recenzji, a także opisu wszystkich trzynastu odcinków, spodziewajcie się po oficjalnej premierze serialu na platformie netflix.com, już w nadchodzący piątek 17 XI.

 

Krzysztof Sadowski

Szef działu Film. Amator kultury żydowskiej. Fan Star Wars z pokolenia Przebudzenia Mocy. Uwielbia literaturę szpiegowską oraz science fiction. Wolne wieczory spędza na Netflix & chill. Kiedy chce zaszaleć słucha Haendla.
krzysztof.sadowski@kulturalnemedia.pl 725-438-145

http://puchaczytacz.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *