„POKOT” W REŻYSERII AGNIESZKI HOLLAND – RECENZJA

Od kilku dni w repertuarze kinowym można znaleźć film Pokot w reżyserii Agnieszki Holland zekranizowany na podstawie powieści Olgi Tokarczuk pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych”.

Akcja toczy się w miasteczku usytuowanym w górzystym krajobrazie. Na wstępie poznajemy główną bohaterkę, starszą panią o nazwisku Duszejko. Kobieta kocha wszystko, co związane z przyrodą i ze zwierzętami; sama posiada dwa psy, z którymi wędruje po okolicznych ścieżkach. Jest emerytką, ale twierdzi, że zwariowałaby, gdyby nic nie robiła, dlatego dodatkowo naucza języka angielskiego dzieci w szkole. Ponadto w wolnych chwilach hobbystycznie czyta przyszłość z gwiazd. Z tego względu, co jakiś czas, można uchwycić fragmenty pozwalające na małą refleksję, gdyż poruszane są aspekty filozoficzne.

Duszejko próbuje walczyć w obronie zwierząt, jednakże wszystkie ważne osobistości w mieście zaangażowane są w polowania, przez co nikt nie reaguje na jej działania. Nawet ksiądz staje przeciwko niej, ponieważ sam należy do myśliwych.

 

Staruszka, choć przyzwyczajona do głuchoty ze strony władz, nie potrafi już siedzieć bezczynnie. Na każdym kroku stara się przemówić do rozsądku zwolenników myślistwa, lecz nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Jakby tego było mało, w okolicy dochodzi do śmierci jednego z sąsiadów kobiety. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że z czasem w lesie pojawiają się kolejne martwe ciała; tym bardziej niepokoi to zjawisko, gdyż zwłoki należą jednocześnie do najistotniejszych i najzagorzalszych pasjonatów myślistwa w miasteczku. Dodatkowo zbieg okoliczności sprawia, że za każdym razem na miejscu zdarzenia pojawia się pani Duszejko, przez co staje się częstym gościem na pobliskim komisariacie. Kobieta podczas zeznań korzysta z okazji i uświadamia przedstawicielom władzy, co myśli o ich pracy. Uskarża się o ignorancję na jej listy i podczas swoich wypowiedzi wplata kilka sentencji płynących z horoskopów. Przez swoje dziwaczne zachowanie, nikt z pracowników policji nie traktuje staruszki poważnie.

 

Film został ciekawie skonstruowany; fabuła przewija się przez kilka pór roku, przez co można podziwiać niesamowite widoki. Gra światła sprawia imponujące wrażenie. Odbiorca ma szansę poczuć się, jakby spędzał czas w odległej krainie. Postać samej Duszejko wywołuje jednak mieszane uczucia. Z jednej strony zrozumiała jest jej upartość, jeśli chodzi o bunt przeciwko bestialskiemu traktowaniu zwierząt, z drugiej zaś po pewnym czasie wywiercają nam dziurę myśli nad aktualnym stanem umysłu ów bohaterki. W niektórych momentach ma się po prostu dość ciągłego powtarzania tych samych rzeczy; staje się to męczące. Ekranizacja interesująca, ale pewne sceny niepotrzebnie przeciągnięto. Natomiast zakończenie jest najbardziej zaskakujące. Tak naprawdę nie do końca wiadomo, o co w nim chodzi; może mieć wiele różnorodnych interpretacji. Myślę zatem, że posłużono się otwartym zakończeniem celowo, aby każdy z widzów miał szansę dopowiedzenia kilku swoich słów.

 

Film sam w sobie jest dobry; wymusza na odbiorcy zastanowienie się nad tym, co może się stać, kiedy zostaną przekroczone pewne granice. Jak niepozorny człowiek potrafi przemienić się w groźnego zabójcę w imię wyższych idei. Agnieszka Holland kolejny raz podjęła próbę przedstawienia delikatnego tematu w sposób niezwykle wyrazisty. Poprzez taki przykład łatwiej jest zrozumieć pewne problemy, obok których dużo osób przechodzi obojętnie. Dzięki takim działaniom reżyserka przykuwa naszą uwagę i skłania do głębszych przemyśleń nad ludzkimi postępowaniami. Porównanie istot ludzkich do dzikich zwierząt wywołuje duże poruszenie, o które zapewne chodziło Holland.