#PoCoWolność – ogólnopolska premiera filmu „Jarocin, po co wolność”

Koncert, film i debata – trzy wydarzenia jednego wieczoru. Bardzo niesamowitego wieczoru. Podchodząc pod poznańskie kino Rialto można było zauważyć kilkoro punków. Brakowało tylko muzyki z głośników i wina w ręce, ale warunki raczej na to nie pozwalały. Od razu było wiadomo, że to nie będzie zwykły piątkowy seans.

Sala kinowa nie była wypełniona po brzegi, ale o dobrą atmosferę zadbali zaproszeni goście. Na poznańskiej premierze filmu „Jarocin, po co wolność” pojawiły się wybitne osobistości – twórcy filmu: Marek Gajczak i Leszek Gnoiński, jego producentka: Aneta Zagórska, jego bohaterowie: Grzegorz „Patyczak” Kmita, Tomasz Budzyński, Henryk Tomczak oraz muzyk nowego pokolenia: Michał Wiraszko.

Z małym opóźnieniem, ale wystąpił Patyczak, który mówił, że miał małe problemy z gitarą, czy z kablem, ale zupełnie mu to w niczym nie przeszkodziło. Występ Brudnych Dzieci Sida, jednoosobowego zespołu punkowego, czyli rozgadanego i rozśpiewanego Patyczaka, rozgrzał nas przed seansem. Artyście ciężko było rozstać się ze sceną, bo chciał nam jeszcze tyle opowiedzieć i zagrać, ale w końcu pozwolił nam obejrzeć film.

Dzieło Marka Gajczaka i Leszka Gnoińskiego jest czymś naprawdę fantastycznym. Temat jest ciekawy, a do tego forma, w której został przestawiony – wspaniały pod każdym względem. Na przemian widzimy fragmenty koncertów z początków festiwalu i koncertów tych samych zespołów wiele lat później. Wszystko to poprzeplatane jest wypowiedziami osób związanych z festiwalem w Jarocinie. Twórcy filmu mieli bardzo dużo pracy przy wyborze odpowiednich fragmentów, ale efekt jest fenomenalny. Łatwo można się przenieść w dawne czasy i poczuć, czym był na początku festiwal. Jak dla mnie film mógłby trwać nawet i z dziesięć godzin. Tak powinno się uczyć historii!

Kiedy pojawiły się napisy końcowe, rozbrzmiały oklaski. Coś, czego zwykle w kinie się nie spotyka. Pokazuje to tylko to, jak duże wrażenie film zrobił na widzach. Bardzo mnie ucieszyło, że większość ludzi została na zapowiadaną debatę. Każdy z zaproszonych gości mógł powiedzieć parę słów o Jarocinie, czy o swoich odczuciach odnośnie muzyki. Świat się zmienia, pokolenie jest już zupełnie inne, przez co zmieniło się podejście do muzyki. Niestety, wszyscy byli zgodni, że próby reanimacji Jarocina nie były do końca udane i festiwal nie jest już tym, czym był kiedyś.

Polecam film wszystkim, niezależnie od tego, czy są fanami Jarocina, czy innych polskich festiwali. Bez wątpienia Jarocin wpisuje się w historię polskiej muzyki, a obok filmu po prostu nie można przejść obojętnie.

Natalia