MR. GAGA. DLACZEGO WARTO CHODZIĆ NA MNIEJ POPULARNE PRODUKCJE

Mr. Gaga
By David Shankbone - David Shankbone

Dzięki uprzejmości kina Kijów, z którym redakcja Kulturalnych Mediów nawiązała współpracę, miałem przyjemność obejrzeć izraelski film dokumentalny — Mr. Gaga. Ponieważ tytuł schodzi już  z ekranów kin, nie będę go dla was recenzował, natomiast podzielę się z wami refleksją na temat tego, dlaczego warto chodzić na mniej popularne tytuły. 

Co mnie kręci

Jestem studentem judaistyki. Od wielu lat interesuję się szeroko pojętą kulturą żydowską. Uwielbiam słuchać brzmienie języka hebrajskiego, fascynuję się żydowską historią, zwłaszcza  kulturą żydów galicyjskich tudzież współczesnego Izraela. Nigdy nie interesowałem się tańcem współczesnym. Co prawda w moim rodzinnym Opolu miałem naprawdę wielu znajomych, którzy prezentowali się w ten sposób na scenie, ale nigdy nie był to temat, któremu poświęcałbym jakąkolwiek uwagę. Nie chodziłem na pokazy, nie oglądałem tanecznych turniejów w telewizji. W takim razie co mnie skłoniło, aby pójść na film dokumentalny, co prawda o żydowskim artyście, ale wykonującym dziedzinę sztuki, która kompletnie mnie nie interesuje? O tym później, najpierw przyjrzyjmy się samemu Mr. Gaga.

Mr. Gaga

Mr. Gaga to dokument Tomera Heymana  przedstawiający sylwetkę  Ohada Naharina – tancerza i choreografa. Tytułowa Gaga to stworzona przez Naharina forma tańca, której podstawami są: wsłuchiwanie się we własne ciało oraz  próba komunikacji z odbiorcą za pomocą ruchu. Film prezentuje karierę Ohada Naharina od jego pierwszych młodzieńczych prób, przez pracę z najlepszymi tancerzami na świecie w Nowym Jorku, po powrót do Izraela, gdzie tworzy do dziś. Obok historii tancerza i choreografa, widz ma okazję poznać jego pracę “od kuchni”.

 

Kino, które poszerza horyzonty

Do pewnego momentu, jeżeli chodziłem do kina, to wybierałem wyłącznie popularne produkcje, wyświetlane przez multipleksy. Nie interesowało mnie tak zwane kino studyjne, prezentujące obrazy o których nie usłyszałbym w radio czy telewizji. Wszystko zmieniło się, kiedy przyjechałem do Krakowa, gdzie jest znacznie więcej miejsc, wyświetlających mniej popularne produkcje. W tym samym czasie jeden z moich ulubionych vlogerów na polskim YouTube – Dem3000 – zaczął mówić na swoim kanale właśnie o tego typu kinie.

Nigdy nie przestałem chodzić na moje ulubione, kasowe produkcje. I nie wstydzę się tego. Wszak wysokobudżetowe produkcje są tworzone właśnie w taki sposób, aby się podobały, dostarczały wrażeń. Jednocześnie raz na jakiś czas pojawiam się w kinie na czymś mniej popularnym. Dlaczego? Zaważyła moja ciekawość i zwyczajna chęć poszerzenia swoich horyzontów. Wcześniej powiedziałem, że mam trochę znajomych tancerzy, ale sam taniec nigdy mnie nie interesował. To nie oznacza, że nie zastanawiałem się, co sprawia, że tylu ludzi pochłania ta forma sztuki.  Teraz zrozumiałem jak ciężka praca, regularne, monotonne próby i ciągłe poszukiwania jak najlepszej formy wyrazu prowadzą to stworzenia czegoś pięknego.

 Mr. Gaga pozwolił mi zrozumieć coś jeszcze. Należy kochać to, co się robi. Czy będzie to pisanie recenzji dla portalu, studia judaistyczne,  praca w teatrze, na polu czy w kuchni – jeżeli tego nie kochasz, nie będziesz tego robił dobrze. Wszyscy tancerze, którzy wystąpili w Mr. Gaga są pasjonatami tańca. Uczą się od siebie nawzajem, wspierają się, kiedy napotykają trudności. Jedna ze scen dokumentu, w której cały zespół został poddany próbie, daje temu wyraz.

Do zobaczenia w kinie!

Moi mili! Co prawda nie spodziewam się, że wkrótce po opublikowaniu tego tekstu,  w salach kinowych, gdzie wyświetlane są mniej znane produkcje, pojawią się tłumy. Ale mam nadzieje, że w jakimś stopniu przyczynię się do poszerzenia zainteresowania rzeczami, które wciąż są mało popularne.  Nie bójcie się próbować czegoś nowego, bo być może znajdziecie coś, o czym nie macie pojęcia. W takim razie – do zobaczenia w kinie!

Kinu Kijów Centrum — którego repertuar stanowią kasowe hity i te mniej popularne produkcje — dziękuję za możliwość obejrzenia filmu 😉

http://www.kijow.pl/