Morderstwo w Orient Expressie – powrót do klasyki – recenzja

Morderstwo w Orient Expressie

W miniony piątek do kin trafiła ekranizacja powieści Agaty Christie Morderstwo w Orient Expressie. W roli głównej i na krześle reżyserskim wystąpił Kenneth Branagh.

Morderstwo w Orient Expressie

Hercules Poirot rozpoczyna wakacje w Stambule. Niestety jego sława genialnego detektywa nie pozwala mu zaznać odpoczynku. Zostaje wezwany do Londynu. W podróż przez Europę wybierze się w naprawdę dobrym stylu. Ze Stambułu do Paryża rusza właśnie Orient Express – prawdziwy symbol luksusu. Salonki, bar, elegancka obsługa, wykwintne dania, doskonały szampan. Pasażerowie – arystokraci, bogaty kupiec, czarnoskóry lekarz, austriacki profesor o rasistowskich poglądach. Oprócz tego przyjaciel Poirot’a – kierownik pociągu. Początkowo wydaje się, że detektywa czeka spokojna podróż w interesującym towarzystwie. Do czasu gdy w nocy na skutek lawiny lokomotywa wypada z torów, a nazajutrz okazuje się, że jeden z pasażerów, biznesmen o szemranej reputacji, został zamordowany.

W oczekiwaniu na ponowne wprawienie w ruch lokomotywy, Hercules Poirot rozpoczyna śledztwo w poszukiwaniu zabójcy.

Morderstwo w Orient Expressie

W starym kinie

Morderstwo to zdecydowanie próba nawiązania do klasyki hollywoodzkich produkcji. Tempo akcji jest zbalansowane w taki sposób, aby z jednej strony widz się nie nudził, z drugiej mógł na chwile zanurzyć się przepychu i luksusie podróży Orient Expressem. Obawiałem się, że pociąg będzie stanowił nie tyle tło akcji, co nieożywionego bohatera opowieści, że przestrzeń akcji będzie bardziej uwypuklona, niż sama akcja. To nie służyłoby filmowi, w którym raczej chodzi o interakcje między poszczególnymi bohaterami. Na szczęście tło pozostaje bardzo pięknym, ale tłem.

Jak już mówimy o klasyce, to może warto pochylić się nad źródłem fabuły. Otóż Morderstwo w Orient Expressie to dowód, że chcąc stworzyć dobry film nie trzeba wymyślać historii od nowa. Wystarczy zaczerpnąć z klasycznych już źródeł i przenieść je na ekran. Chociaż technologia kinowa się rozwija, ekranizacje 1:1 nie zawsze są możliwe. Chodzi mi raczej o to, że interesujące historie są na wyciągnięcie ręki.

W filmie oprócz detektywistycznej intrygi nie brakuje nieco dramatu, zwłaszcza, że tajemnica, którą odkrywa Hercules Poirot okazuje się mroczniejsza, niż wydawałoby się to na początku. Zresztą sam detektyw wszech czasów  jest ukazany jako postać tragiczna. Jego umiejętności wynikają z niechęci do asymetrii. Chciałby świata idealnego, zastaje zgoła inny. Kosztem nerwicy natręctw odkrywa niedostrzegalne przez innych nieprawidłowości, które doprowadzają go do rozwiązania zagadki.

Niektóre sceny wydają się nieco przegadane, zwłaszcza finałowa, podczas której detektyw prezentuje rozwiązanie zagadki. Tym samym film wyróżnia się na tle innych, szybkich i efektownych kryminałów, jakich dostarcza dzisiejsze kino.

Doborowa obsada

W filmie, oprócz Kenneth’a Branagh’a wystąpili między innymi: Johnny Depp, Judi Dench, Penelope Cruz, Willem Dafoe, Daisy Ridley, Michelle Pfeiffer. Po takiej obsadzie można było się spodziewać, że dostaniemy kawałek naprawdę dobrego kina. Co z tego wyszło? Z racji roli głównej, Kenneth Branagh cały czas jest na pierwszym planie. Problem w tym, że pełnił on też rolę reżysera filmu. Z jednej strony w jego wypadku jako aktor nie miał problemu w komunikacji z reżyserem. Z drugiej, tej komunikacji wcale nie było, musiał więc wykazać się sporą autokrytyką. Myślę, że w dużym stopniu podołał. Stworzył charakterystycznego, ale autentycznego dla widza bohatera, względem którego widz może poczuć sympatię.

Morderstwo w Orient Expressie

Osobiście jestem zachwycony zdolnościami Penelope Cruz, która wcieliła się w rolę wręcz fanatycznej misjonarki. Dowiodła, że jako aktorka jest bardzo elastyczną artystką. Ze względu na w miarę dużą ilość interesujących kreacji w filmie, nie będę rozwodził się nad każdą z nich. Zostawiam to widzom, zwłaszcza, że film wart jest zobaczenia.

Morderstwo w Orient Expressie

Film Morderstwo w Orient Expressie otrzymuje ode mnie osiem na dziesięć guzików w skali Eleganckiego Uniformu Stewarda.

Sieci kin Cinema City dziękuję za seans.

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o