Na mlecznej drodze – recenzja

Na mlecznej drodze to pierwszy film Emira Kusturicy, jaki przyszło mi obejrzeć. Krytycy rekomendują jego wcześniejsze dzieła. Co ja myślę o najnowszym?

Szczęście głupiego na mlecznej drodze

Trwa wojna. Mleczarz Kosta codziennie dostarcza żołnierzom pożywienie. Na swoim osiołku, z parasolem w ręce, jastrzębiu na ramieniu, zdaje się nie zwracać uwagi na przelatujące tuż obok niego pociski. W przeszłości przeżył tragedię, która odcisnęła piętno na jego psychice. Jest człowiekiem prostym, ale wrażliwym. Dostrzega niewiarygodne rzeczy tam, gdzie inni nawet nie patrzą. Milena, piękna akrobatka, żywi do Kosty gorące uczucia – bez wzajemności. Tymczasem w jej domu pojawia się piękna Włoszka… To Narzeczona brata Mileny – Żagi. Pomiędzy Kostą, a nową znajomą zaczyna się rodzić uczucie. Jeżeli chcą być razem, muszą o to powalczyć.

Realizm magiczny i elementy baśniowe przewijają się przez cały film. Przyroda, w zależności od postawy poszczególnych bohaterów, sprzyja bądź walczy z nimi. Dostrzega to, choć nie zawsze, jedynie Kosta, przez otoczenie postrzegany jako wiejski głupek. Widzi to, czego inni nie zauważają, jest dla nich zbyt absurdalne. Przyjaźni się ze zwierzętami tak, jak niektórzy nie potrafią z innymi ludźmi.

Poszczególne wątki i postaci zostały poprowadzone bardzo nierówno. Sloboda Mićalović (Milena) gra komediowo, Emir Kusturica (Kosta) dramatycznie. Monica Bellucci? Właściwie nie wiem jak. Widz czuje się jak na huśtawce. Po scenach groteskowych i zabawnych, dostajemy dawkę przygnębienia, żeby znów wrócić do mniej poważnego tonu. Co gorsza nie mamy za wiele czasu na to, by zwyczajnie uspokoić się po poprzedniej scenie, przetrawić ją. Więc nasz estetyczny żołądek wzywa pomocy. Tym, co zasługuje na pochwałę w Na mlecznej drodze, to na pewno piękne kobiety, krajobrazy i bałkańska muzyka. Niestety nie udaje im się uratować filmu.

Nie wszystko samemu

Reżyserowanie filmu, w którym się gra – to ryzykowna gra. Wymagająca surowej samokrytyki i spojrzenia na swoje dzieło w sposób bezwzględny. Pisałem o tym przy okazji Morderstwa w Orient Expressie. Kennethowi Branagh’owi udała się trudna rola reżysera-aktora. Emir Kusturica – nie sprostał zadaniu.  Film to nie jest sztuka, którą można uprawiać równie dynamicznie, co malarstwo czy muzykę. Tutaj konieczne jest skupienie i baczna obserwacja. Mam wrażenie, że nadmiar obowiązków przytłoczył twórcę Na mlecznej drodze.

Na mlecznej drodze  dostaje ode mnie pięć na dziesięć baniaków mleka w skali Tewji Mleczarza.