LOGAN – Pożegnanie godne mistrzów [RECENZJA]

Logan to niewątpliwie najbardziej wyczekiwana, obok Pięknej i Bestii oraz Konga, premiera miesiąca. Już na wstępie mogę zapewnić, że jest to jeden z lepszych, jak nie najlepszy film z serii X-menów. Mimo, że historia jest tu dużo skromniejsza, a w jej centrum znajduje się zaledwie kilku bohaterów, film okazuje się znacznie ciekawszy, niż mogłoby się wydawać.

Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, kiedy to mutanci są już na skraju wyginięcia. Podstarzały Logan wraz z Calibanem opiekuje się zniedołężniałym Charlesem Xavierem. Na drodze Wolverine’a pojawia się młodziutka Laura (X-23), która jak się okazuje, również posiada ukryte zdolności.
Jeżeli chciałoby się porównać Logana do poprzednich filmów superbohaterskich, to jest on przede wszystkim nieco bardziej tajemniczy, a co za tym idzie – bardziej trzymający w napięciu. Można to uznać niewątpliwie za jedną z największych jego zalet. Kategoria wiekowa R pozwala natomiast na przedstawienie Logana z trochę brutalniejszej strony. Nie zabraknie tutaj krwawej sceny walki czy ostrej wymiany zdań. Najmocniejszym ogniwem jest zdecydowanie młoda Dafne Keen, od momentu, kiedy ją poznajemy, nie pozwala nie zwrócić na siebie uwagi. Na oklaski zasługuje tu także Hugh Jackman – z klasą pożegnał on się z tytułową postacią. Idealne dopełnienie całości to zaś niesamowita choreografia oraz niezwykle klimatyczna muzyka.

Chociaż w filmie da się dostrzec kilka drobnych niedociągnięć, to Logan wciąż pozostaje produkcją godną polecenia. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że to właśnie w tym kierunku powinno zmierzać kino superbohaterskie. Za samą postacią Logana miłośnicy serii będą zapewne jeszcze długo tęsknić.