“Gra o wszystko” w kinach już od 5 stycznia!

Idris Elba and Jessica Chastain star in Molly's Game.

A może by tak rzucić to wszystko i pojechać do Los Angeles? Taką decyzję podejmuje Molly Bloom, narciarka wyczynowa, której losy potoczyły się trochę inaczej niż planowała. Sprawdźcie, co się wydarzy w filmie “Gra o wszystko”.

Przez film prowadzi nas główna bohaterka i narratorka grana przez Jessicę Chastain. Niezawodny zabieg służący szybkiemu zbudowaniu więzi z widzem. Działa całkiem nieźle, już po pierwszych minutach siedzimy w historii po uszy i chcemy wiedzieć, co będzie dalej. Dobra wróżba dla Aarona Sorkina;  znanego scenarzysty, dla którego „Gra o wszystko” to debiut w roli reżysera filmu pełnometrażowego.

Księżniczka pokera

Molly Bloom to obiecująca narciarka wyczynowa. Mimo poważnych problemów z kręgosłupem, wbrew zaleceniom lekarzy postanawia kontynuować karierę sportową. Plany krzyżuje jej jednak wypadek, do którego dochodzi podczas kwalifikacji do zawodów olimpijskich. Pragnąca odmiany dziewczyna postanawia zrobić sobie rok przerwy przed podjęciem studiów, wyrusza do Los Angeles, gdzie już niedługo jej losy mają odmienić się na zawsze. W przyszłości Molly znana będzie jako założycielka jednego z najbardziej ekskluzywnych klubów pokerowych w Stanach Zjednoczonych. A przynajmniej tak długo jak długo FBI nie weźmie sprawy we własne ręce.

Gra o wszystko

Czy Gra o wszystko to dobry film?

Produkcja zawiera wszystkie elementy pozwalające jej zyskać miano udanej. W roli głównej doskonale sprawdziła się Jessica Chastain.  Naturalna, wiarygodna, świetnie pasująca do odgrywanej postaci. Historia przedstawiona w filmie wydarzyła się naprawdę, scenariusz został oparty na autobiograficznej książce Molly Bloom. Wciągająca fabuła to duży walor Gry o wszystko. Plusem jest również nieco szersze, lecz nienachlane przedstawienie wydarzeń poprzedzających właściwą akcję. Realia, w których wychowywała się nasza bohaterka ukazano subtelnie, a jednocześnie wymownie. Wyraźnie widzimy jak relacje z ojcem w nieoczywisty sposób wpływają na losy i decyzje naszej bohaterki. Sama postać ojca również warta jest uwagi, tym bardziej, że wcielił się w nią Kevin Costner. I przyznać mu trzeba, że zagrał znakomicie. Gra o wszystko

Film skupiony jest bardzo mocno wokół postaci głównej bohaterki

Stanowi to jego plus i minus jednocześnie. Narracja pierwszoplanowa jest przyjemna w odbiorze, a ukazanie strony psychologicznej postaci oraz znaczenia jej relacji z rodzinie tym bardziej pozwala widzom przywiązać się do Molly Bloom. Minusem natomiast jest fakt, że taka struktura zuboża nieco film. Ukazane kontakty są płytkie, a pozostali bohaterowie stają się wyłącznie tłem potrzebnym do stworzenia kreacji Molly. Nie mamy szansy obserwować powstającej społeczności, w którą moglibyśmy wsiąknąć, poznać świata pokerowych graczy i tego, co dzieje się w ich głowach, kiedy w jedną noc przegrywają majątek życia. Wielka szkoda, bo odnoszę wrażenie, że film o takiej tematyce stwarza do tego idealną możliwość. Jako widz cenię sobie głębię kryjącą się za starannie przemyślanymi i ciekawymi bohaterami drugoplanowymi i jest to aspekt, którego tutaj mi brakowało. Podejrzewam jednak, że obranie takiej formy mogło się wiązać ze strukturą samej książki.

Gra o wszystko

Świetnie skrojony scenariusz, ciekawa historia i dobrze odegrane postaci sprawiają, że Gra o wszystko jest zdecydowanie warta obejrzenia.  Choćby po to, by poczuć, jak trudno jest balansować na granicy sukcesu i porażki, nie wiedząc jakie karty przyniesie kolejne rozdanie.

Film obejrzałam dzięki uprzejmości kina Atlantic w Warszawie.