Gareth Jones – relacja z planu zdjęciowego

Gareth Jones
fot. Aleksandra Góra

W miniony weekend w Krakowie trwały zdjęcia do filmu Gareth Jones w reżyserii Agnieszki Holland. To już połowa planowanych nagrań, a premiera planowana jest na początek przyszłego roku. W filmie zagrają takie gwiazdy jak James Norton (Anna Karenina), który wcieli się w rolę Garetha Jonesa, Vanessa Kirby (The Crown) czy Peter Sarsgaard (Jackie). Ponadto na ekranie zobaczymy Krzysztofa Pieczyńskiego i Beatę Woźniak.

Cofnęliśmy się w czasie o niemal 90 lat

Ulica Zybilkiewicza na moment stała się Moskiewską ulicą Traktorzystów, gdzie chodnik i jezdnię przykryła cienka warstwa śniegu. Szyldy przy lokalach, plakaty na słupie informacyjnym – wszystko w języku rosyjskim. Na jednej z kolumn w potężnej bramie do kamienicy przy numerze 5 powiewa flaga ZSRR.

Na planie zdjęciowym

Dziennikarze mieli okazję porozmawiać z jednym z producentów filmu – Stanisławem Dziedzicem. Jesteśmy już na półmetku zdjęć, dziś mamy dwudziesty drugi spośród czterdziestu jeden przewidzianych dni zdjęciowych.  Kraków w Gareth Jones  gra Moskwę (ul. Zybilkiewicza) oraz Londyn (plan w Urzędzie Miasta). Następnie ekipa przerzuca się do Szkocji i Szwecji. W międzyczasie twórcy udadzą się do Katowic i Warszawy.  Wcześniej, przez piętnaście dni, kręcono na Ukrainie, w Kijowie i Charkowie. To oczywiście zależy od dystrybutora, ale planujemy aby film pojawił się w kinach na początku 2019 roku – mówi Stanisław Dziedzic.

Stanisław Dziedzic, producent. Opowiada o moskiewskim planie na krakowskiej ulicy Zybilkiewicza fot. Aleksandra Góra

W Urzędzie Miasta Krakowa mieliśmy okazję porozmawiać z reżyserką – Agnieszką Holland

Zapytana, dlaczego podjęła się pracy nad tym filmem powiedziała, żę ten temat jest ważny, pomimo kilku publikacji. Chociaż ma już na swoim koncie kilka obrazów tematyce Holokauście, wydawało się, że już więcej nie będzie kręcić podobnych filmów. Kiedy dostaję scenariusze o ludobójstwie, masakrach i podobnej tematyce, zwykle odkładam je na bok. Ale zaczęłam czytać ten scenariusz i mnie zafascynował.  – mówi reżyserka – zafascynował mnie też bohater filmu, młody walijski dziennikarz – dodaje.

Gareth Jones to dziennikarz, który w 1933 roku, podczas swojej podróży do Moskwy zamierzał napisać wywiad ze Stalinem. Wcześniej udało mu się opisać początki dojścia do władzy Adolfa Hitlera. Zorientował się, że coś się dzieje na Ukrainie, ponieważ dziennikarze nie mieli tam wstępu – mówi Holland – Trochę tak jak Jan Karski, który poszedł do getta, a potem do obozu koncentracyjnego, aby zrelacjonować to jako naoczny świadek, tak Jones przewędrował przez rejony największego głodu, gdzie widział straszne rzeczy.  Po wydostaniu się na Zachód, Gareth Jones opisał to, czego był świadkiem. Niestety, jego relacjom zaprzeczył korespondent New York Timesa w Moskwie, laureat Pulitzera za artykuły o Związku Radzieckim, Walter Duranty.

Agnieszka Holland w krakowskim magistracie, gdzie kręcono sceny odbywające się w Londynie
fot. Aleksandra Góra

Zapytałem Agnieszkę Holland, czy Gareth Jones wpisuje się w szereg filmów o pracy dziennikarzy śledczych, takich jak Spotlight czy Czwarta władza.

Ten film co prawda ma trochę inny, powiedziałabym wizyjny, wymiar. Został tam wprowadzony wątek Georga Orwella, który prawdopodobnie spotkał się z Garethem, a na pewno jego artykuły zainspirowały go do napisana Folwarku zwierzęcego. Zatem Orwell i Folwark zwierzęcy są pewnym elementem narracji tego scenariusza. Natomiast co do treści tak! Opowiadamy o momencie, w którym większość zachodnich, lewicujących intelektualistów widziała w Związku Radzieckim i Stalinie wielką nadzieję. W tamtym czasie rozwijał się faszyzm, kapitalizm był skompromitowany po Wielkim Kryzysie, w nie najlepszej kondycji było to, co dziś nazywamy demokracją parlamentarną. Holland zwraca uwagę, że w przeciwieństwie do większości ówczesnych dziennikarzy, takich jak Duranty, Gareth Jones uważał, że dziennikarz nie powinien być po wybranej stronie sporu politycznego, że nie powinien manipulować informacjami, nawet w słusznej sprawie. Według Jonesa obowiązkiem dziennikarza jest prezentowanie faktów.

Jest to dziś niepopularna postawa. Większość mediów zajmuje jakieś zdecydowane stanowisko w sporze czy nawet grze politycznej. Dziennikarz, który uważa, że fakty są najważniejsze może być dziś przykładem, że może warto wrócić do takiego podejścia. 

Na pytanie dlaczego zdjęcia do filmu wybrano Kraków, reżyserka odpowiedziała, że jest to bardzo fotogeniczne miasto. W miejscu gdzie odbywał się briefing, w Urzędzie Miasta Krakowa, kręcono ujęcia Londynu, z kolei na ul. Zybilkiewicza – Moskwę. Ponadto zdjęcia mają odbywać się w Katowicach, Dąbrowie Górniczej, Sosnowcu i Warszawie.

Na miejscu była również obecna – scenarzystka i współproducentka filmu – Andrea Serdaru Barbul

Dlaczego zdecydowała się na napisanie takiego scenariusza? Większość ludzi nie wie o śmierci kilku milionów ludzi w wyniku głodu na Ukrainie. Mój dziadek żył w tym czasie w Donbasie. Przetrwał Wielki Głód, ale jako młody mężczyzna był aresztowany i torturowany. Po wielu latach, spytany przez lekarza, czy trzęsące się ręce do objaw parkinsona odpowiedział “Nie, to KGB”. Te wydarzenia alegorycznie przedstawił George Orwell, dlatgo pojawia się w scenariuszu – wyjaśnia scenarzystka.

O postaci Garetha Jonesa dowiedziała się, kiedy prowadziła research na temat innego dziennikarza, Waltera Duranty’ego. Uprawiał satanistyczne orgie w Paryżu, był zafascynowany Aliesterem Crowleyem – pomyślałam, że ten człowiek zasługuje na film, wiedziałam też, że taki film potrzebuje bohatera. W 2005 roku, kiedy rodzina Jonesa ponownie odkryła jego dzienniki, Barbul poleciała do Londynu, gdzie spotkała się z jego siostrzenicą. Podzieliła się ze mną szeregiem informacji nie tylko o jego geniuszu i osobowości, ale o tym jakim był zabawnym i przyjaznym człowiekiem. 

Scenarzystka zwraca uwagę na silną, polską tradycję powstawania wtedy, kiedy świat tego potrzebował. Mówi o relacjach Karskiego, kryptologach, którzy rozszyfrowali Enigmę. Robiliście tyle aby pomóc Ukrańcom podczas II Wojny Światowej. Polski ruch oporu wespół z Ukraińskimi uchodźcami tłumaczyli Orwella na polski i ukraiński. Polacy i Ukraińcy byli pierwszymi fanami Orwella.  Częścią tej tradycji jest kręcenie filmu przez polsko-ukraiński zespół, tuż pod rosyjskim nosem, w obliczu skandalu wywołanego zabójstwem rosyjskiego szpiega. Polacy znów to robią!

zdjęcia: Aleksandra Góra