Czerwony Żółw – idź w końcu na tę animację. Nie pożałujesz

Czerwony Żółw

Czerwony żółw  jest jak popularny myślowy eksperyment. Ni stąd ni zowąd mężczyzna, po sztormie szalejącym na morzu, trafia na bezludną wyspę. Oprócz odzieży, nie ma ze sobą zupełnie nic. Po wstępnych oględzinach orientuje się, że jest zupełnie osamotniony. Co może zrobić? Wybudować tratwę, aby uciec z powrotem do cywilizacji? 

Bardzo plastyczna baśń

Zanim przejdziemy do rozważań nad treścią animacji, chciałbym pochylić się nad jej formą. Bo Czewrony żółw to naprawdę piękne dzieło. Rysownicy ze studia Ghibli zapewnili widzom ponad godzinny seans zachwytów nad morskim krajobrazem, siłą przyrody, a reżyser i scenarzysta Michael Dudok de Witt dostarcza opowieści, nad którą będziecie rozmyślać jeszcze długo po seansie. Zieleń bambusowego lasu, kontrastująca z nią czerwień tytułowego źółwia, żółć piaszczystej plaży, błękit nieba i oceanu tworzą naprawdę świetnie komponujące się tło do perypetii bohaterów filmu. A ponieważ, oprócz pojedynczych zawołań (heeeeeeeej) nie pada właściwie ani jedno słowo, to cała ekspresja postaci opiera się na ich gestach i sposobie postępowania.

Godna uwagi pozostaje nastrojowa muzyka, którą skomponował Laurent Perez del Mar, który japońskie, orientalne brzmienia połączył z europejską muzyką operową.

 

Nie z naszego świata

Czerwony żółw to nie jest opowieść, której rzeczywistość powinniśmy zestawiać ze światem, na którym przyszło nam żyć. Wchodzimy do świata baśni, albo nie bójmy się tego słowa – przypowieści. Wystarczy spojrzeć na historię głównego bohatera, rozbitka. Nie wiemy skąd przybył, jak znalazł się na wzburzonym morzu, czy był tam z nim ktoś inny. Tak jak w przypowieściach, pojawia się jakby z nikąd. Niemal natychmiast, po przebudzeniu się na plaży, po nocnym sztormie, pragnie uciec z wyspy. Kolejne próby odpłynięcia coraz to nowymi tratwami udaremnia mu tajemnicza siła. Tą siłą okazuje się tytułowy Czerwony żółw. Dlaczego gad co chwilę niszczy tratwę? Jak na zachowanie żółwia reaguje rozbitek? Cóż… naprawdę nie chcę psuć Wam seansu, ale według mnie ten film to próba alegorycznego ukazania wejścia w dorosłość przez osobę nieodpowiedzialną i zupełnie do tego nie przygotowaną.

Z żalem przyznaję, że na film udałem się dosyć późno. Ale na pewno lepsze to niż pominięcie Czerwonego żółwia. Nie  popełnijcie tego błędu i wygospodarujcie sobie nieco ponad godzinę na zadumy nad kawałkiem pięknej sztuki.   

Animację Czerwony Żółw obejrzałem dzięki gościnności kina Kijów Centrum