Czarna komedia w indyjskim wydaniu, czyli parę słów o Blackmail [recenzja]

O kinie indyjskim można powiedzieć dwie podstawowe rzeczy. Po pierwsze: nie każdy film, który powstaje w Indiach to Bollywood. Po drugie: nie każdy film Bollywood to stereotypowy dramat romantyczny pełen piosenek.

Jeśli chcielibyśmy zgłębić nieco temat, to warto wspomnieć o istocie tak zwanego Bollywood. Istotnie jest substytutem Hollywood, wytwórni, której siedziba znajduje się w dzielnicy Los Angeles o tej samej nazwie. Natomiast Bollywood nie ma adresu; co więcej – ma szerokie pole znaczeniowe, zaczynając od używania go jako nazwy całej kinematografii indyjskiej, po nazywanie w taki sposób szczególnego, wspomnianego wyżej gatunku filmowego. Gdzie zawiera się w tym pojęciu film Blackmail?

Bollywood mieści w swoich granicach wiele gatunków filmowych, a jednym z nich jest indyjska czarna komedia. Aleksandra Gonera, absolwentka indologii, wspomina, że czarna komedia w Indiach różni się od tej, którą znamy w Europie. Służy głównie do podkreślenia wyjątkowego problemu społecznego, religijnego bądź politycznego i rozegrania go na ekranie. Nieodłącznym elementem czarnej komedii jest również muzyka, która w tym wypadku tworzy narrację w filmie, komentując to, co niedopowiedziane.

Blackmail-ing

Jak sam tytuł wskazuje, najnowszy film Abhinaya Deo Blackmail dotyczy problemu szantażu. Dokładniej szantażu, którego elementem jest chęć wyłudzenia pieniędzy. Reżyser przedstawił ten problem w bardzo sarkastyczny i abstrakcyjny sposób, nakreślając przy tym współczesny wymiar problemu, jakim jest szantaż i trudności, jakie przynosi namierzenie sprawcy. Choć ze strony artystycznej Blackmail nie jest wybitną produkcją, to jednak dla fanów fabularnych twistów będzie nie lada gratką. Scenariusz jest napisany bardzo ciekawie, a praca, jaką włożył reżyser do jego stworzenia, jest zdecydowanie widoczna. Jest tylko jedno ale. Czy akcja filmu musiała być aż tak męcząco przeciągnięta? W pewnym momencie ma się nieodparte wrażenie, że reżyser na siłę rozciągnął zakończenie, uśmiercając przy okazji paru bohaterów. Nie było konieczności rozwiązywania wszystkich zawiłych wątków kosztem znudzenia widza i doprowadzenia go do momentu, w którym najcenniejszy element filmu – czyli fabuła – przestaje być intrygujący.

Mimo nielicznych wad Blackmail jest filmem, który zaskakuje akcją godną kina sensacyjnego. Główny bohater jest wplątany w wir własnego szantażu, który rozprzestrzenia się wśród jego najbliższego otoczenia, powodując szereg szkód. Wszystkiemu wtóruje piosenka, której aranżacja zmienia się gatunkowo scena po scenie.

Kreacja postaci

Równie mocnym elementem filmu Blackmail jest kreacja bohaterów. Deo świetnie sprawdził się w roli psychologa, wrzucając głównego bohatera w morze problemów, które w jakiś sposób usprawiedliwiałyby jego posunięcia. Dev (Irrfan Khan) pracuje w firmie produkującej papier toaletowy. Jak każdy przeciętny pracownik korporacji jest znużony własnym życiem, a brak satysfakcji z pożycia z żoną zmusza go do masturbacji przy zdjęciach cudzych żon. Piętrzące się opłaty zmuszają go do poniżania się przed szefem. Gdy Dev odkrywa romans żony, kalkuluje na sucho zyski i straty przyłapania jej na gorącym uczynku. Postanawia przechytrzyć kochanka, stosując wobec niego szantaż, aby (tak bohater twierdzi na początku) dać parze nauczkę. Właśnie w tym momencie zaciera się granica między chęcią zemsty a pragnieniem wzbogacenia się na przestępstwie. Blackmail pokazuje proces przemiany zwykłego, szarego pracownika w szantażystę oraz jego ciągłą moralną walkę.

Film jest ciekawą i spójną kompozycją, która rozkłada na czynniki pierwsze ważny dla społeczeństwa problem. Mimo paru niedociągnięć technicznych jest świetną lekcją dla widzów oraz niezaprzeczalnie dobrą rozrywką, proponującą rozbrajający humor w indyjskim wydaniu.