Blade Runner 2049
Film Strona główna

Androidy słuchają Franka Sinatry – Blade Runner 2049

Kontynuacje kultowych produkcji z miejsca obciążone są oczekiwaniami. Twórca, który bierze na warsztat sequel kinowej świętości musi być świadom, że efekt jego pracy zostanie poddany podwójnemu ostrzałowi: jako film, który pretenduje do roli następcy czegoś wielkiego i jako film w ogóle. W tej sytuacji w najlepszym wypadku kończy się zwykle z etykietką „niezły, choć daleko mu do oryginału”, a w najgorszym „wyciąganie kasy z odgrzewanego kotleta”.

 

 

 

 

Ridley Scott to wyjątkowy szczęściarz; w ciągu kilku lat udało mu się stworzyć aż dwa archetypy kina science fiction. Pierwszy był Obcy – 8. pasażer „Nostromo” . Sequele z różnym skutkiem ukazują się do dzisiaj. Kolejnym był Łowca androidów, którego kontynuacją żyje obecnie cały świat.

Blade Runner 2049 to techniczne dzieło sztuki. Nowoczesna technologia wykorzystana do stworzenia prawdziwie mistrzowskich kadrów. Od zabaw światło-cieniem, przez kolory wielkiego miasta przeplatane steam punkową surowością aż po obraz pustyni niczym z obrazów Beksińskiego. Można szukać wysublimowanych słów by powiedzieć jedno: film jest po prostu piękny. Dodatkowo nie można niczego odmówić obsadzie. Oszczędny i autentyczny Gosling, wyrachowana Wright, pełen temperamentu Ford, urocza de Armas i nieodgadniona Hoeks sami w sobie stanowią gwarancję jakości.

Tworząc kontynuację kultowego dzieła, twórcy mają przed sobą bardzo trudną decyzję: pozostać przy klimacie oryginału, czy zrobić coś zupełnie innego? W obydwu przypadkach przyjmują na siebie ogromne ryzyko stwierdzenia, że „to już nie to samo”.


Denis Villeneuve
postanowił oddać ducha filmu Ridley’a Scotta i… zrobił to znakomicie. Produkcja trzyma w napięciu jednocześnie biegnąc, czy może raczej krocząc niespiesznym tempem, prowadząc nas przez kolejno rozwijane wątki, emocje bohaterów i cudowną scenografię. Rozwiały się moje obawy, że twórcy postanowią zrobić z nowego Łowcy Androidów kolejny bezsensownie galopujący film akcji, który poza tą akcją i kilkoma wybuchami niewiele ma do zaoferowania. Wszystko od wyważonych, spokojnych dialogów po płynne, długie ujęcia pozwala wybrzmieć emocjom i daje widzowi szansę zastanowienia się nad tym, co właściwie widzi, myśli i czuje.

Blade Runner 2049 nie zostawia nas z niczym pokazując, że film to nie tylko rozrywka, ale przede wszystkim sztuka. Wstając z kinowych foteli i wkraczając z powrotem w zimny, październikowy wieczór możemy spojrzeć na migoczące światła miasta z przedziwną myślą „A co by było gdyby? Czy to wszystko wokół jest tak pewne, jak nam się wydaje?”.

Na pytanie: „Czy warto iść na nowego Blade Runnera” odpowiedź brzmi – zdecydowanie! Za cudowne kadry, za nienachalną muzykę, za obsadę, za niespieszne tempo, za widowisko, za emocje, za świadomość, za  refleksję. Za spełnienie oczekiwań. Wcale nie małych.

Film obejrzałam dzięki uprzejmości kina Atlantic w Warszawie.

http://www.kinoatlantic.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *