Polskie gry
Gry Strona główna

Polskie gry wideo, w które warto zagrać

Jakie polskie gry wideo polecilibyście znajomym? Czy jest jakiś rodzimy tytuł, który wspominacie z rozrzewnieniem? Właśnie na takie pytania odpowiedziała sobie redakcja działu Gry i wybrała polskie gry wideo, w które warto zagrać.

Wiedźmin kiedyś i dzisiaj

Ulubione polskie gry? Cóż… ciężko stwierdzić. Pierwszy znośny komputer dostałem dosyć późno. Pamiętam, kiedy chodziliśmy z moim przyjacielem do naszego wspólnego znajomego, żeby zobaczyć, jak gra w pierwszego Wiedźmina. Jak na tamte czasy była to dla nas niesamowite przeżycie, kibicowaliśmy sobie nawzajem przy przechodzeniu kolejnych etapów, a teksty typu „Dupa mnie swędzi” śmieszyły nas niezmiernie. Po latach starałem się wrócić do tej przygody, ale już z modem Powrót Białego Wilka, dzięki któremu znów mogłem przenieść się w mistyczny świat książek Andrzeja Sapkowskiego i w dalszym ciągu dobrze się bawić.

Polskie gry

Być może nie było to doświadczenie takie samo, jak to, kiedy gra wychodziła i przy backtrackingu strasznie się nudziłem, ale gra nie straciła swojskiego słowiańskiego charakteru. Dlaczego więc wybrałem Wiedźmina jako swoją ulubioną grę? Mroczny klimat oraz osadzenie w moim ulubionym świecie z fantastyki. I na dodatek ekrany wczytywania – które kiedyś umożliwiały mi i znajomym na swobodne rozmowy na temat tego, co akurat działo się na ekranie, a dziś pozwalają na włączenie wody na kawę – to zdecydowane plusy!

Adrian Garlacz

Poczuć znów strach przed ciemnością

Moim numerem jeden na rodzimym rynku gier jest na ten moment Darkwood. Dlaczego padło na ten niezależny horror z elementami sandboxu i roguelike’a? Bo porusza we mnie wszystkie struny nastrojone na gamingowy artyzm, a przy tym jest szalenie przyjemną w odbiorze grą (przynajmniej dla tych, którzy lubią grać na swoich własnych nerwach).

Polskie gry

Wrzucając nas w obcy, a zarazem swojski świat, na rozdrożu Pikniku na skraju drogi i Silent Hilla, Acid Wizard Studio osiągnęło coś, co wielu deweloperom horrorów w roku 2017 wydaje się niemożliwe (lub nieopłacalne). Przerazili nas nie tanimi jumpscare’ami, a niesamowitą i ciężką atmosferą; napięciem. Dołóżmy do tego losowo generowany świat, wiele alternatywnych ścieżek questów, rozbudowany ekwipunek i crafting, a nade wszystko – ogromny upór twórców w szlifowaniu swojego dzieła przez ostatnie lata, a otrzymamy grę, która wciąga jak bagno w środku kniei.

Piotr Kozioł

Różowe okulary nostalgii

Pierwszy raz zagrałam w Księcia i Tchórza od Metropolis Software, kiedy miałam około dziesięciu lat. Nie pamiętam już skąd miałam kopię – prawdopodobnie był to giełdowy pirat załatwiony przez kogoś z rodziny. Wsiąkłam od pierwszego momentu. To była pierwsza gra wykorzystująca SCUMMa, z jaką się zetknęłam, i skutecznie zaczepiła ona we mnie miłość do przygodówek. Dziś, kiedy wracam do Księcia i Tchórza rodzą się we mnie sprzeczne emocje. Wciąż podoba mi się gumisiowa szata graficzna oraz lekka, syntezatorowa muzyczka ciekawie aranżowana pod każdą lokację. Do łez rozbawia mnie dubbingowany przez Arkadiusza Jakubika grabarz-ghoul czy Arivald niezmiennie popijający piwo. Jednak za stara jestem na różowe okulary.

Polskie gry

Gra ma bowiem dwie spore wady. Zagadki zbyt często ocierają się o granice logiki, utrudniając przejście gry i zmuszając do niepotrzebnego klikania. Zaś postaci – szczególnie kobiece – są ciosane tak grubą kreską, że trudno tego nie uznać za zwykłą stereotypizację. Niemniej nie powinno się odrzucać Księcia i Tchórza w całości, bo jest to jedna z naprawdę zabawnych i ciekawie zrealizowanych przygodówek, która garściami czerpie z Monty Pythona i Świata Dysku.

Izabela Pamuła

Zombie i parkour

Moją polską grą wszechczasów jest Dying Light od rodzimego Techlandu. Twórcy zabrali się za jego tworzenie, kiedy Deep Silver nie udzielił im pozwolenia na drugą część Dead Island. Tytuł miał być więc bliźniaczo podobną grą z dodatkiem parkouru. Stał się on jednak rozbudowaną grą akcji z tysiącem zombie i otwartym światem, a w przeciwieństwie do poprzedniczki nie stawiał tylko na rzeź, a na działania bardziej taktyczne, niekiedy do ucieczki. Pozwolił wczuć się w człowieka zamkniętego w mieście z tysiącem zombiaków. Dodatkowo stosował świetny system walki, wspinaczki i rozwoju postaci. Fabuła nie była górnolotna, za to świetnie poprowadzona. Zadania miały w sobie głębię i oferowały małe, spójne i zamknięte historie. Nierzadko były również zaskakujące, czy zwyczajnie ciekawe.

Polskie gry

Dodatkowo Techland wyciągnął coś z wymęczonej przez popkulturę tematyki zombie i pokazał, że nadal ma ona potencjał. I za to, za dziesiątki godzin dobrej zabawy, za świetny dodatek i regularnie wydawaną zawartość jestem im ogromnie wdzięczny. Niech rekomendacją dla tego tytułu będzie to, że zrobiłem go na 100% grając w około 18-25 fpsach na swoim gruchocie. Teraz kupiłem wersję na PS4 i zamierzam wsiąknąć w świat raz jeszcze. Polecam 🙂

Marcin Popielarz

A Wy? Jaki tytuł wybralibyście? Dajcie znać!

Pomysł i realizacja: Izabela Pamuła 

Marcin Popielarz

Zaginiony, nieślubny syn Hideteki Miyazakiego. Wychowany w erze pierwszego Playstation i bazarowych gier na Pegazusa. Zapalony gracz, stale śledzący branżę, przejawiający zamiłowanie do Oldschoolu. Najbardziej lubi ciężkie brzmienie, muzykę lat 70-tych, jednak stara się nie zamykać na żadne gatunki. Uwielbia astronomię i pisarstwo R.R. Martina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *