lone
Gry

Za horyzontem #4 – Lone Survivor

Czy to piramidogłowy, czy to samolot? Nie, to Lone Survivor, eksperymentalna gra czerpiąca (tylko) kilka garści z Silent Hilla! Jeśli chcecie poczuć trochę nostalgii i lubicie zabawę zdrowiem psychicznym – poznajcie dzieło Jaspera Byrne’a.

 

Między wierszami

Wraz z zamaskowanym protagonistą (swoją drogą, z uwagi na prostą grafikę początkowo maska wyglądała mi na wielki uśmiech) jesteśmy uwięzieni w świecie z pogranicza jawy i snu. Realne jest zagrożenie niosące pewną śmierć – powłóczące nogami, odrażające istoty, których pełno w budynkach i na ulicach miasta, gdzie przyszło nam żyć. Oniryczne są natomiast wizje nachodzące naszego ocalałego, naszpikowane (początkowo trochę niejasną) symboliką.

Oto Lone Survivor – wymowna nazwa, tłumacząca położenie głównego bohatera. Gra, stworzona przez jedną osobę, została okrzyknięta przed paroma laty jako dzieło nowatorskie, straszące tak, jak straszył pierwszy Silent Hill w dniu premiery.

Prąc na oślep

Nie ma tu ograniczającej pole widzenia mgły – zamiast tego kamera jest bardzo przybliżona do postaci, a że akcję gry obserwujemy (dosłownie) z boku, to widzimy naprawdę niewiele. Szczególnie, że baterie latarki się kończą, a niektórych rzeczy lepiej w świetle nie oglądać. Nie tylko te zresztą ulegają degradacji: samotny ocalały z czasem się męczy, fizycznie i psychicznie, jak i głodnieje. Może brzmieć to na mechaniki z typowego survivalu sfery wczesnego dostępu, ale manifestacje zmęczenia czy głodu zazwyczaj wiążą się ze skokami fabularnymi. Amunicję również należy konserwować, a przynajmniej dobrze to radzę.

lone

Gra zawiera elementy skradankowe, pozwalając przez większość czasu unikać wałęsających się, wspomnianych wyżej istot. Za pomocą (sic!) zgniłego mięsa możemy odciągać ich uwagę. To z kolei uzupełniamy z poziomu lodówki znajdującej się w mieszkaniu głównego bohatera, będącym zarazem jego bazą wypadową. Gra wykorzystuje także kilka innych mechanik, jednak te pozostawiam w cieniu, bo są bardzo zrozumiałe, a pośrednio stoją za opowiadaną historią.

Efekt uboczny miłości

Rozgrywka opiera się przede wszystkim na zwiedzaniu. Eksplorujemy śniąc, eksplorujemy po przebudzeniu. Wiele obiektów możemy przebadać, w inne kąty zajrzeć. Utrudnia ich odnalezienie chaotycznie skonstruowana mapa, w której momentami trudno się połapać, ze względu na różnicę perspektyw w samej grze i na oglądanych planach. Grafika Lone Survivor jest naprawdę prosta, choć nieobce są jej efekty zakłócające percepcję gracza. Wszystko, byleby poczuć się możliwie najbardziej skonfundowanym. Ścieżka dźwiękowa gry to jeden z jej najlepszych aspektów – dziwne odgłosy mieszają się ze świetną muzyką, skomponowaną również przez jedynego autora. Jej motywy niejednokrotnie oddają hołd starym Silent Hillom, puszczając oczko fanom serii. Od fana, dla fanów.

lone

Dostępna jest także wersja „Director’s cut”, zawierająca kilka bonusowych zakończeń. Z 2-3 robi się ich wtedy 6+, uzależniając się od sposobu, w jaki gracz prowadził swoją postać. Jakie tabletki zażywała, ile monstrów zabiła? Czy rozmawiała z istniejącymi ludźmi, czy może z widziadłami?

Krótki, bogaty w różne rozwiązania i nawiązania horror, będący połączeniem survivalu z grą przygodową, obok którego żaden fan gier Konami nie powinien przejść obojętnie.

Gra dostępna jest pod tym adresem

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *