Gry Strona główna

Alternatywne gry na wakacyjny chill #lipiec

Wakacje są okresem, w którym człowiek powinien odpocząć od codzienności, oderwać się na chwilę od tego, co znane i przede wszystkim złapać oddech. Gracz, idąc tym tropem, powinien machnąć więc ręką na przekaz medialny – zaszyć się czeluściach swoich grotek i przejrzeć kupki wstydu albo wręcz przeciwnie, dać się zabrać w podróż do świata innego, niż wszystkie. Czasem są mu potrzebne gry na wakacyjny chill.

Wakacje to dla graczy sezon ogórkowy – od E3 do Gamescomu naprawdę niewiele się dzieje. Premier nie ma tak dużo, jak w poprzednich miesiącach, a gry wydawane w okresie lipiec/sierpień to najczęściej produkcje niskobudżetowe, które nie wymagają setek godzin spędzonych przed ekranem. Dlatego okres wakacyjnej laby to świetny moment na nadrobienie zaległości (lub tytułów od lat dogorywających na kupkach wstydu) czy po prostu oddanie się niezobowiązującej letniej rozrywce, eksplorując gry na wakacyjny chill.

Rozsiądźcie się więc wygodnie, przygotujcie soczek z palemką i zobaczcie w co najlepiej zagrać, kiedy nie macie nic lepszego do roboty, a na hasło AAA uciekacie, gdzie pieprz rośnie.


#Oxenfree

Pamiętacie jaki szał ogarnął świat w zeszłoroczne lato? Stranger Things szturmem podbiło serca widzów i krytyków swoim retromanicznym klimatem rodem z lat 80. Nastoletni angst, dualizm rzeczywistości czy klasyczny slasher to tylko niektóre motywy, do jakich odwołuje się ten serial. Oxenfree (Night School Studio, 2016) jest produkcją dokładnie z tego samego poletka. Grupka przyjaciół wypływa na Wyspę Edwarda, aby uczcić zakończenie liceum. Jak można się domyślić, popijanie ciepławych piw i depresyjne wywody o strachu przed dorosłością przerwie tajemnicze zdarzenie. Dzieciaki rozpraszają się po wyspie, a Alex – personifikacja sarkazmu i główna bohaterka zarazem – poszukując ich, natrafia na dziury w czasoprzestrzeni.

Soundtrack do gry stworzył legendarny Andy Rohrmann. Posłuchajcie…

Warto dodać, że Oxenfree wygląda naprawdę obłędnie. Pastelowe kolory świetnie współgrają z obłymi kształtami ścieżek, wzgórz, budynków czy okien dialogowych, co daje wrażenie błogiego wyciszenia. Na to jakie zakończenie przyjdzie nam oglądać wpływają kwestie wybrane w rozmowach. Wyznaczają one bowiem nastawienie Alex do reszty bohaterów i wydarzeń w grze – od niego zależy więc los wszystkich kwantowych rozbitków. Niespieszne tempo Oxenfree wytwarza także klasycznie przygodówkowa metoda eksploracji środowiska 2.5D.

Zainteresowani tą grą? Sprawdźcie jeszcze: dojrzałe Night in the Woods, baśniowe Superbrothers: Sword and Sworcery.

#South Park: Kijek Prawdy

New kid, młody, młokos, świeżynka – tabula rasa podwórka, która wplątana zostaje obronę miasteczka i wyruszyć musi po Kijek Prawdy (na zlecenie wrednego Cartmana). Tak opisać można zadanie gracza w South Park: Kijku Prawdy (Obsidian Entertainment, 2014). Ten nieskomplikowany RPG z turową mechaniką walki to chyba jednak z najzabawniejszych gier, w jakie dane mi było zagrać. Jak pewnie wiecie, Miasteczko South Park to kreskówka autorstwa Matta Stone’a i Treya Parkera, która przez 20 lat emisji zdążyła obrazić chyba wszystkie środowiska, najczęściej w ironiczny sposób obnażając trawiące je problemy. Gra pod tym kątem nie odstaje od serialu ani o milimetr. Kijek Prawdy w fenomenalnie zjadliwy sposób wyśmiewa środowisko graczy nie tylko D&D, ale też gier wideo, przy okazji dając kuksańce reszcie społeczeństwa.

W tej grze nie brakuje prawdziwych dramatów.

Niemniej jednak fabuła to nie tylko czcze naigrywanie się, ale również świetne oddanie realiów dziecięcej zabawy. Pamiętacie, jak wymachiwaliście zwykłą gałęzią w obronie nadrzewnych baz albo z plastikowym pistoletem w ręku udawaliście kowbojów. Dzięki tej Kijkowi Prawdy macie szanse znowu poczuć powiew letnich przygód, odrapanych kolan i szczenięcych konfliktów.

Zainteresowani tą grą? Sprawdźcie jeszcze: pełne absurdu Costume Quest, rewolucyjne Undertale.

#Hotline Miami

Jeśli zaś lubicie gore, narkotykową psychodelię z elementami Twin Peaks to zwróćcie uwagę na Hotline Miami (Dennaton Games, 2012). Jest 1989, dzwoni telefon, odbierasz, głos z słuchawki każe „zająć się pewną sprawą”. „Jacket” – główny bohater gry – jest narzędziem w rękach dziwacznej organizacji i z ich polecenia krwawo rozprawia się rosyjską mafią. Do dyspozycji ma siłę swoich mięśni, różne rodzaje broni białych, rzucanych i dystansowych oraz zwierzęce maski. Każda z nich daje mu inną tożsamości, a co za tym idzie – inne umiejętności. Znajdujemy je w odwiedzanych lokacjach oraz dostajemy za umiejętną rozróbę. „Jacketem” sterujemy z ptasiej perspektywy (jak w dwóch pierwszych częściach GTA), co pozwala na efektowne i taktyczne przemieszczanie się pomiędzy pomieszczeniami budynków, które oczyszczamy z przeciwników.

The world is yours.

Struktura fabularna Hotline Miami wspiera wciągające mechanizmy rozgrywki, przypominając narkotykowy trip. Każda kolejna masakra sprawia, że percepcja bohatera ulega zaburzeniom. Najpierw trafia on do okraszanego ambientowym światłem pokoju, gdzie trzy zamaskowane postaci osądzają jego czyny. A w końcu jego życie zamienia się w makabryczny omam. Wszystko to dzieje się w spirali neonowego świata białych garniaków i trwałych ondulacji w towarzystwie synthwave’owej retro-nuty.

Zainteresowani tą grą? Sprawdźcie jeszcze: westernowe 12 is Better Than 6, satyryczne Not a Hero (recenzję znajdziecie tutaj!)

#Sorcery!

Mieliście kiedyś do czynienia z grą paragrafową? Jeśli nie to Sorcery! (Inkle, 2016) będzie świetnym letnim wstępem do tego gatunku. Ta produkcja jest bowiem połączeniem systemu choose-your-own-adventure z planszowym RPG pokroju Migh&Magic. Z tym, że tutaj samotnie przemieszczamy się po mapie wygenerowanej na tle ekranu. Fabuła należy do nieskomplikowanych; jako poszukiwacz przygód wyruszamy ze swojej wioski, aby uratować świat. Interfejs produkcji także należy do wyjątkowo prostych – właściwie wszystkie działania wykonujemy w oknie dialogowym, zwracając tylko uwagę na naszą wytrzymałość, złoto, racje żywnościowe i ekwipunek. Oprócz tego, możemy rzucać szalone zaklęcia łącząc je w różnorodne kombinacje. I choć wspomniany zalążek fabularny brzmi jak fantastyczna pulpa, a zasady są nieskomplikowane, to Sorcery! jest niesamowicie rozbudowaną grą ze światem godnym pióra Terry’ego Pratchetta.

Prosty interfejs, maksymalna regrywalność.

Wariantów naszej przygody jest niezliczenie wiele, gdyż gra dostosowuje się da podejmowanych decyzji. Czasem decyzje, które wydają się nam sensowne prowadzą do głupawej zguby – już na początku możemy spłonąć w pożarze traw. A czasem bzdurny krok sprawia, ze otrzymujemy potężny artefakt. Sorcery! to wyjątkowo lekki RPG z fenomenalną dozą nieprzewidywalności, której inni przedstawiciele gatunku powinni się przypatrzeć.

Zainteresowani tą grą? Sprawdźcie jeszcze: nagradzane 80 Days, oldschoolowe Forest of Doom.

 

Wszystkie wykorzystane media pochodzą z materiałów prasowych.
Izabela Pamuła
Ze wszystkich growych gatunków najbardziej umiłowała cRPG, ale nie stroni od innych doświadczeń. Czasem katuje się szalonymi platformówkami, ślęczy nad zagadkami w przygodówkach albo wałęsa się po niezrozumiałych ścieżkach symulatorów chodzenia. Kiedy nie gra, czyta reportaże bądź Jacka Dukaja. W muzyce ceni wszelkie odmiany psychodelii. Z kinem zaś łączy ją trudna miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *