Gry

Po drugiej stronie ekranu | Tales from the Borderlands

Tales from the Borderlands jest jedną z najlepiej ocenianych gier od Telltale Games. Powiewem świeżości na tle mrocznych i rozdzierających emocjonalnie tytułów produkowanych przez studio. Powrotem do jego komediowych korzeni. Telltale przedłożyło jednak wyniki finansowe nad krytyczne powodzenie i zanim gra zostało ukończona, zdecydowało się obciąć deweloperski team o 95%.

Kreatywność i pieniądze łączy wyboisty związek. Pierwsza z tych sił ma tendencję do niepohamowanej przesady. Druga zaś do obsesyjnej kontroli i kalkulacji. Szczególnie w branży gier wideo (jak i każdej innej związanej z rozrywką) trudno o utrzymanie ich relacji w stanie równowagi. Tales from The Borderlands (2014-2015) prawie padło ofiarą tego odwiecznego konfliktu.

Jak dowiedzieć można się z artykułu w ramach The Campo Santo: Quarterly Review rozpoczęcie prac nad produkcją gry było wynikiem nieoczekiwanej współpracy pracowników Telltale z ludźmi z Gearbox, która zawiązała się na Spike TV Video Game Awards w 2012 roku. Wtedy oba studia skąpane w blasku chwały odbierały swoje nagrody. The Walking Dead zebrało laur gry roku, a Borderlands 2 najlepszej strzelanki. Z tych specyficznych kuluarów deweloperska droga prowadziła wprost do studia, gdzie zaczęła wchodzić w coraz ostrzejsze zakręty.

200 kilometrów na godzinę

Trzeba przyznać, że już sam pomysł był nietypowy – połączenie FPSa ze specyficznym rodzajem przegadanej gry przygodowej. Wszystko to, w naówczas nietypowym dla Telltale, tonie groteskowej komedii. Ten powiew świeżości okazał się niesamowicie motywujący dla samych deweloperów, którzy wpadli w ten projekt jak śliwka w kompot; na dwa lata oddali mu swoje dusze.

Opowieść, którą snują to prawdziwe świadectwo kreatywnego, pozytywnego szaleństwa. Czy wiedzieliście, że na dwa dni przed premiera pierwszego odcinka Loader Bot miał zginąć, kiedy decydowaliśmy o jego autodestrukcji? Reżyser Tales from The Borderlands, Nick Herman na wniosek scenarzysty Pierre’a Shorette zmienił tą sekwencję wbrew zasadom i wiedzy studia. Ponadto specjalnie dla Troya Bakera, aktora grającego Rhysa, zaimplementowano w grze sekwencję, w której bohater traci buta. – Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Troy jest skarpetkowym nerdem, więc kompletnie zrozumiałe było nie tylko opracowanie modelu skarpetki Hyperiona, ale także zanimowanie buta dla jednego, głupiego ujęcia na zbliżeniu i w slow motion – mówi Herman.

Po dziurawej drodze

Na tym kreatywnej wolności cieniem kładł się jednak – było nie było – korporacyjny status Telltale. Pierwszy odcinek ze względu na problemu produkcyjne powstawał około roku. W trakcie prac nad nim studio przeniosło designera gry, Hermana Pinka, do grupy produkującej drugi sezon The Walking Dead. W tym samym czasie powstawało jeszcze Game of Thrones (2014-2015) i powoli zaczynano zbierać ludzi do Minecraft: Story Mode (2015-2016). Dla samego studia były to bardziej obiecujące projekty, kojarzące się już konkretną franczyzą. W świetle niskich – jak na kompanię – wyników sprzedaży Tales of the Borderlands podczas prac nad ostatnim, najtrudniejszym twórczo, odcinkiem Telltale postanowiło jak najszybciej zamknąć produkcję i przenieść ludzi do innych teamów.

Choć Telltale niedawno zapowiedziało aż trzy kontynuacje swoich gier, to o kolejnych sezonach Tales from the Borderlands nadal cicho. Ciekawe, czy kiedykolwiek się ich doczekamy?

Nick Herman i stojąca za nim ekipa (artystka Molly Maloney, producent Adam Sarasohn czy aktorzy) nie mogli jednak odpuścić tak ważnego dla nich projektu. – Dogadaliśmy ze studiem, że oddamy im 95% ludzi, jeśli pozwolą nam zachować produkcyjny szkielet. Mieliśmy przynajmniej po jednym człowieku z każdego działu. To bardzo mała grupa – opowiada reżyser. Ci, którzy zostali pracowali nad Tales from the Borderlands „na ochotnika”, w weekendy, podczas urlopów. Na szczęście ten wysiłek, moim zdaniem, w pełni się opłacił – nawet jeśli tylko w wymiarze krytycznym. W tej grze bowiem w każdej kolejnej scenie czuć twórczą miłość i perfekcjonizm.

A jakie są Wasze opinie? Czy trud włożony w Tales from the Borderlands ostatecznie miał sens?

 

(via Eurogamer)

Wszystkie wykorzystane media pochodzą z materiałów prasowych.

Izabela Pamuła

Ze wszystkich growych gatunków najbardziej umiłowała cRPG, ale nie stroni od innych doświadczeń. Czasem katuje się szalonymi platformówkami, ślęczy nad zagadkami w przygodówkach albo wałęsa się po niezrozumiałych ścieżkach symulatorów chodzenia. Kiedy nie gra, czyta reportaże bądź Jacka Dukaja. W muzyce ceni wszelkie odmiany psychodelii. Z kinem zaś łączy ją trudna miłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *