Między idealnym życiem a niewygodną prawdą. „Yesteryear” Caro Claire Burke

0
2
Yesteryear
fot. Beata Szwajdych

Czy szczęście można zmierzyć liczbą obserwatorów, pięknym domem i rodziną jak z katalogu? Yesteryear Caro Claire Burke skłania do zastanowienia się nad tym, jak łatwo ulegamy cudzym wyobrażeniom o idealnym życiu.

Caro Claire Burke w swojej debiutanckiej książce Yesteryear przedstawia życie Natalie Heller Mills. To popularna influencerka, żona i matka (prawie) sześciorga dzieci, która z tradycyjnych wartości uczyniła fundament internetowej kariery. Jej codzienność zachwyca odbiorców, choć za starannie wykreowanym obrazem kryje się praca całego zespołu, pomoc niań i wiele przemilczanych spraw.

Natalie nie jest jednak wyłącznie bezduszną manipulatorką. To osoba ambitna i przekonana o słuszności swoich wyborów, a zarazem uwikłana w oczekiwania otoczenia. Jej małżeństwo dalekie jest od ideału, a macierzyństwo nie przynosi oczekiwanego spełnienia. Bohaterka próbuje odnaleźć własną pozycję i niezależność, choć robi to w sposób, który niejednokrotnie budzi sprzeciw.

Marzenie o… przeszłości

Pewnego dnia Natalie budzi się w świecie przypominającym dziewiętnastowieczną rzeczywistość. Znikają wygody, nowoczesne sprzęty i dotychczasowy porządek, a znajoma farma staje się miejscem surowym oraz nieprzyjaznym. Kobieta, która tak chętnie promowała tradycyjny model życia, musi teraz zmierzyć się z jego codziennymi trudami. Bez wsparcia technologii i możliwości kontrolowania własnego wizerunku walczy o przetrwanie.

Ten element powieści początkowo budził we mnie same pytania i niepewność. Z czasem jednak coraz bardziej angażowałam się w historię, próbując zrozumieć, co tak naprawdę spotkało bohaterkę. Burke umiejętnie zaciera granice między realnością a tym, co niewytłumaczalne. Z kolei finał przynosi zaskoczenie, które zmienia sposób patrzenia na wcześniejsze wydarzenia.

Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień

Natalie bywa egoistyczna, wyniosła i irytująca, ale nie potrafiłam sprowadzić jej do jednowymiarowej postaci. Jej narracja pozwala zajrzeć w motywacje, lęki i rozczarowania, choć jednocześnie każe zachować dystans do przedstawianej wersji wydarzeń. Zdarzało mi się odczuwać wobec niej współczucie, nawet gdy nie zgadzałam się z jej postępowaniem. Właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że główna bohaterka Yesteryear staje się tak kontrowersyjna, ale nie zasługująca na jednoznaczne potępienie.

Nie bez znaczenia jest dla mnie również sposób, w jaki powieść przedstawia małżeństwo i macierzyństwo. Za fasadą rodzinnego szczęścia kryją się niewypowiedziane pretensje, zmęczenie oraz poczucie, że bohaterka musi samodzielnie dźwigać ciężar codzienności. Nie oznacza to, że usprawiedliwiam jej decyzje, ale łatwiej zrozumieć, skąd bierze się jej determinacja. Książka przypomina, że obserwatorzy często oceniają innych na podstawie kilku wybranych kadrów, nie znając całej historii.

Więcej niż satyra na social media

Yesteryear interpretuję jako opowieść o presji mediów społecznościowych, potrzebie akceptacji i niebezpieczeństwie porównywania własnej codzienności z cudzym, wyretuszowanym obrazem. Autorka porusza w swojej książce temat romantyzowania dawnych czasów oraz tradycyjnych ról, pokazując, jak inaczej wyglądają one w wyobrażeniach, a jak było w praktyce. Zwróciłam uwagę także na rodzinne relacje, samotność i rozdźwięk między publicznym wizerunkiem a prywatnym doświadczeniem.

Bardzo doceniam lekko kąśliwy humor i odważne prowadzenie fabuły. Chwilami absurd sytuacji kontrastuje z poważnymi pytaniami o wolność, wybory i tożsamość. Dzięki temu lektura nie ogranicza się do prostego potępienia określonego światopoglądu, lecz pozostawia przestrzeń na dyskusję. Jest to coś świeżego wśród książek dostępnych na rynku.

Pozory, które dobrze się sprzedają

Yesteryear to dość nietypowa, ale niezwykle angażująca lektura, która łączy satyrę, psychologiczny niepokój i element tajemnicy. Odpowiedzi w niej nie są oczywiste, a zakończenie skłania do własnych interpretacji. To książka, którą warto przeczytać nie tylko dla fabularnych zaskoczeń, lecz także po to, by zastanowić się, ile prawdy kryje się za perfekcyjnymi obrazami, które oglądamy każdego dnia. Z pewnością nie jest to opowieść, która każdemu przypadnie do gustu, ale jej osobliwość i nieoczywisty wydźwięk sprawiają, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

☕
Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze