Gdy pierwotny zew skandynawskich skaldów zderza się z potęgą stepowego gniewu, współczesna definicja rockowego koncertu przestaje istnieć. To muzyczne misterium udowodniło, że najpotężniejsze brzmienia rodzą się tam, gdzie współczesny metal karmi się krwią starożytnych wojowników.
19 października 2026 roku warszawski Klub Stodoła stał się przestrzenią wyjątkowego spotkania z muzyką opartą na dawnych tradycjach kulturowych. Był to pierwszy z dwóch zaplanowanych w stolicy koncertów, który został całkowicie wyprzedany, przyciągając tłumy entuzjastów mocnych brzmień i etnicznych klimatów.
Wieczór rozpoczął się o godzinie 19:30, kiedy na scenie jako support pojawili się muzycy grupy Skáld. Francuska formacja, odwołująca się w swojej twórczości do dziedzictwa nordyckiego i klimatów neopogańskich, zaprezentowała spójny, niezwykle widowiskowy set. Cały występ trwał około czterdziestu pięciu minut, ale artyści zdołali wytworzyć pod sceną podniosłą atmosferę, angażując zgromadzoną publiczność hipnotycznymi rytmami opartymi na tradycyjnym instrumentarium i wielogłosowych partiach wokalnych.
Główny punkt programu należał do pionierów nurtu hunnu rock – formacji The HU. Mongolski zespół, łączący ciężkie, rockowe riffy z tradycyjnym gardłowym śpiewem oraz dźwiękami ludowych instrumentów. Od pierwszych minut zaspół przejął pełną kontrolę nad klubową salą. Setlista objęła zarówno znane kompozycje z dotychczasowego dorobku grupy, jak i nowsze utwory, w tym nowe single z najnowszej płyty Hun.
Świetna akustyka Klubu, niesamowite folkowe brzmienia, wspaniała publiczność – Stodoła wie jak robić koncerty. Reakcje publiczności potwierdziły silną pozycję artystów na współczesnej scenie muzycznej. Poniedziałkowe wydarzenie okazało się w pełni satysfakcjonującym i unikalnym doświadczeniem koncertowym.
fot: Tomasz Włodarczyk









































