“Halny to tajemnica. Coś, co niepokoi i budzi demony”. Recenzja książki “Halny. Wiatr, który niesie obłęd”

0
2
Halny

Czy takie zjawisko, jak halny naprawdę może pchnąć ludzi do samobójstwa lub sięgnięcia po strzelbę i strzelania do ludzi? Czy może negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne ludzi? Na choroby serca? Na przepełnione sale na porodówkach?

Wiatr, który niesie obłęd, najczęściej przychodzi niespodziewanie.

Przez Tatry przelewają się ciężkie białe chmury, nad Giewontem tworzą złowrogi wał. Wiatr spada z grani, tworząc w obłokach długie smugi. Górale przygotowują się na najgorsze. Turyści jeszcze nie wiedzą, co ich czeka – dopiero, kiedy widzą przechodnia rozmawiającego z samym sobą, błądzących ludzi oraz karetki coraz częściej jeżdżące na sygnałach, zdają sobie sprawę, że “coś” się dzieje.

To opowieść o wypadkach, samobójstwach, przestępstwach, które prawdopodobnie nigdy by się nie wydarzyły, gdyby nie wiatr, który pcha ludzi w irracjonalne sytuacje. To również zapis wspomnień ludzi gór, m.in. ratowników TOPR-u i pracowników obserwatorium na Kasprowym Wierchu, którzy mierzyli się z siłą żywiołu, nieraz ponosząc klęskę. 

Tak wydawca opisuje reportaż Halny. Wiatr, który niesie obłęd. I to jest prawda. Autor rozmawia ze wspomnianymi ratownikami TOPR, pracownikami obserwatorium na Kasprowym Wierchu, ale też z poetką Teresą Bachledą-Kominek. Postacie te opowiadają mu o swoich doświadczeniach związanych z halnym. O jego wpływie na zdrowie i samopoczucie miejscowych. Samobójstwach, do których jeżdżą służby, a które nasilały się w okresie, kiedy wiał halny. O akcjach ratunkowych – udanych lub nie. O tym, jak bardzo nieprzewidywalny może być żywioł i jak nawet doświadczeni ratownicy są niekiedy bezsilni wobec niego.

Rozmowy i sylwetki “ludzi gór” autor przeplata z danymi naukowymi. Na przykład, wiążącymi halny z większą ilością porodów. Albo nasilaniem się stanów depresyjnych i myśli samobójczych. 

Chaos w treści

Mogłabym podzielić tę książkę na dwie części. Pierwsza z nich, gdzie było więcej naukowych danych, była dosyć nużąca. Miałam poczucie kręcenia się w kółko, bez wysnucia jakichś konkretnych wniosków. Dopiero później opowieści rozmówców Dawida Góry były bardziej interesujące, a dane statystyczne zeszły całkiem na dalszy plan. Aczkolwiek w tej części w cień zszedł również tytułowy halny… Moim zdaniem, brakuje tu pewnego uporządkowania. Nie zmienia to faktu, że książka napisana jest dość lekko i, kiedy przejdzie się przez początkowo nużące rozdziały, czyta się ją z większym zainteresowaniem. Jednak nie powiem, żebym czytała Halnego… z przyjemnością…

Uważam też, że reportaże powinny skłaniać do refleksji lub zmiany myślenia. W tym przypadku tak jest – mogę to potwierdzić na swoim przykładzie. Na początku byłam bowiem sceptycznie nastawiona do tezy, iż halny może mieć aż taki wpływ na ludzkie życie. W miarę lektury jednak zmieniałam zdanie. 

Reasumując, czy warto sięgnąć po ten reportaż? Tak. Czy osobiście sięgnę po inne książki autora? Niekoniecznie.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze