Choć nie wydali albumu od ponad 20 lat, System of a Down pozostaje jedną z najpopularniejszych kapel metalowych XXI wieku. Nie jest tajemnicą, że wśród członków zespołu żywe są konflikty o przyszłość zespołu, ale podczas sobotniego występu w Warszawie nie dało się tego odczuć. Z równie legendarnymi Queens of The Stone Age i Acid Bath Ormianie z amerykańskimi paszportami zagrali znakomity koncert, który musiał zadowolić oczekujących latami na ten występ.
Fani kapeli z Los Angeles w Polsce mieli problem długi czas z ich zobaczeniem w naszym kraju. Pierwszy koncert w 1998, kiedy supportowali Slayera w Spodku, zakończył się bez mała skandalem. Fani żądni gwiazdy wieczoru, wręcz usunęli ze sceny debiutujących w naszym kraju artystów. Dlatego też SOAD przez lata omijał szerokim łukiem Polskę. Drugi występ, już wyczekiwany, miał miejsce w 2013 w Atlas Arenie.
Trzeci, i jak do tego weekendu, ostatni występ Serja Tankiana i spółki, odbył się w 2017 w Tauron Arenie. Potem ze względu na tarcia wewnątrz zespołu, metalowcy koncertowali rzadko. A jeśli już to raczej w Stanach Zjednoczonych. Po spektakularnej trasie po obu Amerykach przyszedł czas na Europę. Niewielu jednak oczekiwało, że nawet ze wsparciem Acid Bath i Queens of the Stone Age uda się w Polsce wypełnić dwukrotnie Stadion Narodowy. Pomogła na pewno w tym nostalgia za pierwszą dekadą XXI wieku połączona z zaskakującym reunionem sludgowych legend.
Wieczór otworzyli właśnie Acid Bath. Informacja z zeszłego roku o powrocie jeden z najważniejszych kapel amerykańskiego metalu lat 90. ubiegłego wieku zelektryzowała wielu fanów. Bez przecieków, zapowiedzi, nagle zaczęli pojawiać się na plakatach najważniejszych festiwali w Ameryce. Na trasie z SOAD i QOTSA mieli zadanie rozgrzać publikę. Półgodzinny, intensywny set na czele z Bleed Me An Ocean pozostawił niedosyt. Pomimo trzydziestoletniej rozłąki, nie widać było bo sludgowcach żadnej przerwy. Pozostaje tylko liczyć na dłuższy koncert, może solowy w najbliższych latach.
Acid Bath wygrali z akustyką Stadionu Narodowego. Znacznie gorzej nagłośnieni byli Queens of The Stone Age, który poza paroma hitami zagrali rzeczy z ostatniej płyty. Sam zespół wydawał się być w dobrej formie, pełen animuszu. Trudno to jednak miarodajnie ocenić, gdy większość gigu był ledwie słyszalna, a utwory trzeba było dobrze znać, by rozróżniać co aktualnie jest grane. Królowie słonecznego, piaszczystego rocka regularnie powracają do Polski, także okazji do rehabilitacji jeszcze będą mieli.
I nadszedł czas na danie główne. Oczekiwania fanów były duże. Występy na zachodzie Europy według recenzji były znakomite. Opinie zdały się potwierdzić już od rozpoczynającego koncert BYOB poprzedzonego Soldier Side. Jeśli tak wygląda/brzmi skłócony zespół, to boję się pomyśleć, co by się działo, gdyby byli w lepszych relacjach. Panowie urządzili potężny sprint przez większość swojej dyskografii. Rozpędzeni po potężnym otwarciu dorzucili formującym się co chwila kółkom i mosh pitom Suite-Pee, Chic’n’stu, Prison Song. Delikatnym uspokojeniem było Violent Pornography i Aerials.
Ormianie umiejętnie mieszali sekwencje utworów o największym potencjalne zabawowym, z hitami i balladami. Po przepięknym ATWA zagrać od razu Bounce? Proszę bardzo. Po Chop Suey usłyszeć Lonely Day? Też można. Koncert zamknęło combo Toxicity i Sugar, a setlistę ostatecznie zatrzymała się na blisko 30 utworach. Wszystkich zagranych na niesamowitej celności, rytmie a zarazem pozytywnym luzie. Ci Panowie nie z jednego muzycznego pieca riffy grali. Zdecydowanie nie jest to odcinanie kuponów od pięknej przeszłości. Ba, może nawet lepiej, że pomimo zachęt SOAD nie wydaje nowych utworów. Po co rozmieniać praktycznie bezbłędną dyskografię czymś, z czego nie do końca byliby zadowoleni.
Podczas występu publiczność odśpiewała również Sto lat dla obchodzącego urodziny gitarzysty Darona Malaikiana. Symboliczny uścisk jak obdarowali się z Serjem Tankianem był też oznaką, że relacje w grupie nie są tak chłodne jak się mówi. Chociaż chwilami dało się odczuć dystans pomiędzy wokalistą a resztą zespołu, to chyba trudno powiedzieć o otwartej wrogości. Ta dobrze naoliwiona maszyna znakomicie dowiozła całą trasę.
Czy i kiedy System of a Down wróci do Polski? To wróżenie z fusów. Teraz chyba nie ma co się nad tym zastanawiać. Cieszmy się formą kwartetu z LA, dziękujmy za ich piękne, ponadczasowe kawałki.
Koncert organizowało Live Nation Polska


![Welshly Arms zagrali energetyczny koncert w poznańskiej Tamie [fotorelacja]](https://kulturalnemedia.pl/wp-content/uploads/2026/07/Welshly-Arms-w-klubie-Tama-fot.-Natalia-Nazar-33-218x150.jpg)
