Vectordelia – trochę Just Dance, geometria i matematyka

0
1

To już było – jak wszystko. Zapomniany, ale wciąż żywy styl, który z pewnością widziałeś, jeśli zdarzyło Ci się oglądać teledysk do utworu Stateside w wykonaniu Zary Larsson i PinkPantheress. Mowa o Vectordelii, estetyce wywodzącej się bezpośrednio z nurtu Corporate Hippie.

Hipisi, a później Just Dance

Wspomniany wcześniej Corporate Hippie był bezpośrednim prekursorem dla Vectordelii – nurt ten bywa wręcz nazywany jego cyfrową ewolucją. Postęp technologiczny można śmiało uznać za jeden z głównych czynników, dla których nastąpiła ta transformacja z psychodelicznego, korporacyjnego wyglądu. Psychodelia nie uciekła jednak z tej estetyki wraz z upływem czasu, co idealnie oddaje sama nazwa: Vectordelia to przecież zgrabne połączenie dwóch członów – vector (wektor) oraz psychedelia (psychodelia).

Aktualnie możemy nazywać to ujednoliconym terminem, aczkolwiek przez lata sklasyfikowanie tego stylu wcale nie było takie łatwe. Kiedyś ten nurt podciągany był pod Frutiger Metro ze względu na bardzo podobne podejście do błyszczących tekstur i niezwykle pozytywny, wręcz radosny odbiór grafik. Samo Metro było natomiast bezpośrednim nawiązaniem do interfejsu Metro UI znanego z systemu Windows Phone 7. Różnice są tu jednak znaczące: w wersji od Microsoftu mamy do czynienia z uporządkowanym układem siatki, który nie dopuszcza maksymalizmu. Tymczasem oryginał jest chaotyczny, szalenie kolorowy i poprzedza design kafelkowych telefonów o całą dekadę.

Peak popularności

Pierwsze poważne zastosowanie tego stylu w popkulturze możemy zauważyć w okolicach 2004 roku. Świetnymi przykładami z tamtych lat są między innymi okładki płyt CD – w tym kultowy singiel, który wypuścił Kid Cudi, czyli Day ‘n’ Nite. Trend ten nie ominął oczywiście gier wideo, czego najlepszym dowodem stała się cała seria Just Dance, a w szczególności jej trzecia część.

To, co dobre, nie trwa jednak wiecznie. Czas świetności Vectordelii zaczął drastycznie domykać się około 2010 roku. Nadchodzący przesyt minimalizmu, widoczny nagle na każdym kroku – na banerach, szyldach czy grafikach reklamowych – bezwzględnie wypchnął chaotyczne wektory z rynku po dekadzie od rozpoczęcia nowego milenium. Wielkie firmy stwierdziły, że taki design nie jest praktyczny, a jedynie czysto ozdobny, więc należy się go pozbyć. Najlepszym symbolem tej zmiany był Windows, który oficjalnie odszedł wtedy od swojego kultowego, półprzezroczystego interfejsu Aero na rzecz surowego i płaskiego Metro.

Dla kogo jest Vectordelia?

Oczywiście można śmiało powiedzieć, że nie jest to styl dla każdego. Wynika to z wszechobecnego maksymalizmu, który wręcz bije z wektorowych grafik tego nurtu. Nie możemy jednak zapominać, że historia kołem się toczy. Ostatnio w internetowych trendach ponownie bardzo popularny stał się przecież styl Frutiger Aero, charakteryzujący się błyszczącymi, półprzezroczystymi suwakami i naturalnymi, wodnymi motywami. Fani Vectordelii mogą więc wziąć sprawy w swoje ręce i na fali tej retro-nostalgi spróbować ponownie spopularyzować swoją ulubioną niszę.

A nawet jeśli tak się nie stanie, zostawienie tego nurtu ludziom szczególnie zajawionym w temat będzie bardzo pozytywnym ruchem. Nie ma sensu na siłę zmieniać czy ulepszać czegoś, co choć zostało zapomniane przez mainstream, wciąż jest szczerze adorowane przez konkretną grupę pasjonatów.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze