Po latach zapowiedzi i budowania hype’u Mata w końcu wypuścił swój nowy projekt #MATA2040. Potrójny album pojawił się zaraz przed koncertem na PGE Narodowym i natychmiast stał się jednym z najgorętszych tematów polskiego internetu. Jedni nazywają go najbardziej ambitnym projektem w karierze Maty, inni twierdzą, że album jest chaotyczny i przeładowany pomysłami.
Mata wrócił z ogromnym rozmachem
#MATA2040 to nie zwykły album, a ogromny, potrójny projekt składający się z 33 utworów podzielonych na trzy części: CDK, Sam i Heavy. Sama liczba 33 nie jest przypadkowa — od lat przewija się w twórczości Maty i stała się jednym z jego symboli.
Premiera albumu odbyła się praktycznie równocześnie z koncertami na PGE Narodowym, co tylko zwiększyło zainteresowanie projektem. Fani od dawna czekali na MATA2040, bo pierwsze zapowiedzi albumu pojawiały się już kilka lat temu.

Album pełen różnych klimatów
Jedną z rzeczy, o których najczęściej mówi się po premierze MATA2040, jest ogromna różnorodność projektu. Mata miesza tutaj:
- trap
- drill
- bardziej emocjonalne kawałki
- gitarowe brzmienia
- eksperymentalne numery
Widać, że raper próbował stworzyć coś w rodzaju muzycznego podsumowania kilku ostatnich lat swojej kariery. Szczególnie dużo komentarzy zebrał utwór ECHO, który mocno odbiega od jego wcześniejszego stylu i stawia bardziej na melancholijny klimat.
Duże zaskoczenie wywołał też otwierający album PROLOG, w którym Mata wykorzystuje motywy związane z Fryderykiem Chopinem.
Fani: Najbardziej osobisty projekt Maty
Wielu słuchaczy uważa, że #MATA2040 pokazuje dojrzalszą stronę Maty. W internecie pojawia się dużo opinii, że raper odszedł częściowo od typowo viralowych numerów i bardziej skupił się na emocjach oraz własnych doświadczeniach.
Na portalach z ocenami muzyki i w social mediach można znaleźć komentarze typu:
- To najbardziej szczery Mata od lat
- W końcu słychać, że naprawdę miał coś do powiedzenia
Część fanów bardzo doceniła też to, że album momentami brzmi bardziej nostalgicznie i spokojniej niż wcześniejsze projekty rapera.
Krytycy: Album jest za długi
Nie wszyscy jednak są zachwyceni nowym projektem. Jednym z najczęściej powtarzających się zarzutów jest chaos i przeładowanie albumu. Wielu internautów uważa, że 33 utwory to po prostu za dużo.
Część słuchaczy twierdzi też, że niektóre kawałki brzmią bardziej jak szkice niż pełnoprawne numery. W sieci pojawiły się komentarze, że:
- Gdyby skrócić album do jednej płyty, byłby dużo lepszy
Sporo emocji wywołało również wrzucenie starszych utworów do projektu. Niektórzy fani uznali to za sztuczne dobijanie liczby tracków do symbolicznych 33 numerów.

Mata znów podzielił internet
Premiera #MATA2040 po raz kolejny pokazała, że Mata pozostaje jednym z najbardziej polaryzujących artystów w Polsce. Dla jednych jest głosem młodego pokolenia i jednym z najciekawszych raperów ostatnich lat, dla innych bardziej internetowym fenomenem niż muzykiem.
W mediach społecznościowych praktycznie od premiery trwa wojna między fanami i krytykami albumu. Jedni piszą, że Mata wyprzedza polski rap, inni twierdzą, że projekt jest zbyt chaotyczny i opiera się głównie na hype’ie wokół artysty.
Czy to początek nowej drogi Maty?
Co ciekawe, Mata już zapowiedział kolejne wydawnictwo. Raper zdradził, że pracuje nad gitarową EP-ką 2040: Sława, która ma ukazać się jeszcze w tym roku.
To oznacza, że #MATA2040 prawdopodobnie nie jest zamknięciem tego etapu kariery, ale początkiem nowego kierunku w jego muzyce.
Podsumowanie
#MATA2040 to album, który trudno ocenić jednoznacznie. Z jednej strony imponuje rozmachem, różnorodnością i emocjonalnym klimatem, z drugiej — wielu słuchaczy zarzuca mu chaos i zbyt dużą liczbę utworów.
Jednak niezależnie od opinii jedno jest pewne — Mata ponownie przejął polski internet i sprawił, że wszyscy znowu mówią o jego muzyce. A dziś mało który polski artysta potrafi wywołać aż takie emocje.



