Situationship – dlaczego boimy się jasnych deklaracji?

0
4
situationship
Źródło: Unsplash @Kelly Sikkema

Jeszcze kilka lat temu sprawa była prosta. Albo ktoś był twoim chłopakiem, albo „tylko kolegą”. Dziś coraz częściej słyszymy: „to skomplikowane”, „zobaczymy, co z tego będzie”, „nic na siłę”. W relacjach pojawiło się nowe słowo – situationship. Brzmi niewinnie, trochę modnie, ale dla wielu osób oznacza emocjonalny rollercoaster. Skąd wzięła się ta forma relacji i dlaczego tak bardzo unikamy jasnych deklaracji?

Czym właściwie jest situationship?

Situationship to relacja, która wygląda jak związek, ale nim formalnie nie jest. Jest bliskość, są spotkania, często wyłączność, czasem nawet wspólne plany na weekend. Brakuje tylko jednego – konkretnej rozmowy i nazwania tego, czym to właściwie jest. Nie ma etykiety, nie ma „jesteśmy razem”, nie ma zobowiązania.

Dla niektórych to wygodne rozwiązanie. Nie trzeba brać odpowiedzialności za czyjeś emocje w takim stopniu jak w klasycznym związku. Można cieszyć się bliskością, ale zostawić sobie furtkę wyjścia. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedna ze stron zaczyna oczekiwać czegoś więcej. W relacji bez jasnych zasad łatwo o niedopowiedzenia, a jeszcze łatwiej o rozczarowanie.

Situationship często rodzi się z myślą „zobaczymy, co z tego wyjdzie”. Tyle że to „zobaczymy” potrafi trwać miesiącami. I zamiast dawać luz, zaczyna budzić niepokój.

Dlaczego boimy się deklaracji i zobowiązań?

Strach przed jasnym określeniem relacji nie bierze się znikąd. Żyjemy w czasach, w których wszystko jest szybkie i wymienne. Aplikacje randkowe podsuwają kolejne opcje, media społecznościowe pokazują „lepsze” wersje miłości, a my mamy wrażenie, że zawsze może czekać coś bardziej ekscytującego. Deklaracja oznacza wybór. A wybór oznacza rezygnację z innych możliwości.

Dochodzi do tego lęk przed zranieniem. Jeśli nie nazwiemy relacji związkiem, łatwiej sobie wmówić, że mniej boli, gdy coś się kończy. To trochę emocjonalna asekuracja. Nie angażuję się na sto procent, więc teoretycznie mniej ryzykuję.

Paradoks polega na tym, że brak deklaracji wcale nie chroni przed emocjami. Wręcz przeciwnie – niepewność potrafi być bardziej wyczerpująca niż nawet trudna, ale jasno określona relacja. Może więc problem nie tkwi w samych zobowiązaniach, tylko w naszej nieumiejętności mówienia wprost, czego chcemy i czego się boimy.

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze