Leatherface znalazł nowy dom i to taki, o którym marzą fani ambitnego horroru. Studio A24, odpowiedzialne za sukcesy takich hitów jak Midsommar, Dziedzictwo. Hereditary czy serial Euphoria, oficjalnie zabiera się za Teksańską masakrę piłą mechaniczną. W planach jest ofensywa na dwa fronty: powstanie nie tylko kolejny film kinowy, ale również serial, nad którym pieczę sprawują głośne nazwiska Hollywood.
Po latach nierównych sequeli i remake’ów, które często dzieliły widownię, jak choćby ostatnia produkcja Netflixa z 2022 roku prawa do jednej z najważniejszych marek w historii kina grozy trafiły w ręce studia słynącego z artystycznej wolności i jakości. A24 nie zamierza się ograniczać i szykuje podwójne uderzenie.
Serial od twórcy Strange Darling
Na pierwszy ogień idzie projekt serialowy, który zapowiada się niezwykle intrygująco. Jego sterownikiem został JT Mollner, reżyser i scenarzysta, który niedawno zachwycił krytyków thrillerem Strange Darling. Mollner nie ukrywa swojego szacunku do oryginału z 1974 roku, co dla purystów gatunku jest doskonałą wiadomością.
Twórca podkreśla, że serial ma być hołdem dla mitologii stworzonej przez Tobe’a Hoopera i Kima Henkela, ale jednocześnie czymś odważnym i transgresywnym. Producentem wykonawczym serialu został Glen Powell znany z Top Gun: Maverick, Tylko nie ty, który od początku był mocno zaangażowany w proces przejmowania praw do marki przez A24.
Horrorowe uniwersum w budowie
Serial to jednak nie wszystko. Studio A24 oraz grupa producentów w skład której wchodzą weterani gatunku jak Roy Lee i Steven Schneider pracują równolegle nad nowym filmem pełnometrażowym.
Warto zaznaczyć, że JT Mollner nie będzie odpowiadał za wersję kinową – ta ma być osobnym bytem, choć osadzonym w tym samym, odświeżonym uniwersum. Szczegóły fabuły obu produkcji są na razie trzymane w ścisłej tajemnicy. Nie wiemy, czy będą to bezpośrednie kontynuacje oryginału, czy zupełnie nowe otwarcie.
Mistrzowie „nowej grozy” w akcji
Decyzja o przekazaniu marki w ręce A24 nie jest przypadkowa. Studio w ostatnich latach wyrosło na hegemona ambitnego kina grozy, a dzięki trylogii Ti Westa udowodniło, że potrafi doskonale bawić się konwencją slashera. Fani liczą, że ta sama wrażliwość zostanie przeniesiona na Teksańską masakrę. Oryginał Hoopera był bowiem czymś więcej niż tylko krwawą jatką – był dusznym, psychologicznym koszmarem o rozpadzie społeczeństwa. Jeśli ktoś ma przywrócić Leatherface’owi ten utracony, niepokojący wymiar, to właśnie ekipa, która nie boi się artystycznego ryzyka.
Pewne jest jedno: przejęcie Teksańskiej masakry przez A24 to szansa na wyciągnięcie Leatherface’a z szuflady tanich slasherów i nadanie serii głębi, jakiej nie miała od lat 70.
Ufacie studiu A24, czy uważacie, że tej serii należy się już wieczny odpoczynek?


