Tegoroczne rozdanie nagród Grammy w Los Angeles miało być przede wszystkim świętem muzyki, ale szybko zmieniło się w wydarzenie polityczne. Artyści zamiast tradycyjnych podziękowań poświęcali swoje przemówienia sytuacji migrantów i krytyce działań amerykańskich służb imigracyjnych. Najczęściej powtarzanym hasłem wieczoru było „ICE out”, które stało się symbolem sprzeciwu wobec deportacji i rozdzielania rodzin. Widownia i media społecznościowe w kilka minut stały się świadkami tego, jak popkultura zamienia się w publiczną debatę.
Czym jest gala wręczenia nagród Grammy?
Gala wręczenia nagród Grammy to jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych w Stanach Zjednoczonych. Odbywa się co roku i łączy ceremonię wręczenia nagród dla najlepszych artystów i albumów w różnych gatunkach muzycznych z widowiskowymi występami na scenie oraz czerwonym dywanem, na którym gwiazdy prezentują swoje kreacje. Statuetka Grammy jest przy tym symbolem uznania w branży muzycznej. Podobnie jak Oscar w świecie filmu, jest jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień w swojej dziedzinie.
To wydarzenie śledzą miliony widzów na całym świecie, a media społecznościowe niemal natychmiast komentują najważniejsze momenty. W tym roku gala była wyjątkowa, bo obok nagród i występów pojawiły się wyraźne gesty polityczne i społeczne.

Protesty na scenie i czerwonym dywanie
Najbardziej zauważalnym momentem było wystąpienie Bad Bunny’ego, zdobywcy nagród za album roku i album muzyki miejskiej. Zamiast standardowego podziękowania rozpoczął przemowę od hasła „ICE out”. Przypomniał, że migranci nie są przestępcami ani „obcymi”, lecz zwykłymi ludźmi, którzy zasługują na szacunek. Jego słowa spotkały się z owacjami publiczności i błyskawicznie obiegły media społecznościowe, stając się jednym z najczęściej cytowanych momentów gali.
Podobny ton przyjęła Billie Eilish, odbierając nagrodę za piosenkę roku. Jej przemówienie było krótkie, ale mocne – mówiła o tym, że nikt nie powinien być traktowany jak „nielegalny” człowiek tylko dlatego, że szuka lepszego życia w innym kraju. Artyści pokazali, że nawet największe muzyczne wydarzenie może służyć za okazję do wyrażenia opinii społecznych. Szczególnie, że ich głos ma znaczenie nie tylko dla fanów, ale i dla szerokiej dyskusji publicznej.
Na czerwonym dywanie również nie brakowało symbolicznych gestów. Wiele gwiazd, w tym Justin i Hailey Bieber, nosiło przypinki z napisem „ICE out”, pokazując w ten sposób wsparcie dla migrantów i sprzeciw wobec deportacji. Moda i dodatki stały się w tym roku nie tylko elementem stylizacji, lecz także nośnikiem społecznego przesłania. Gala pokazała, że protest i symboliczne gesty mogą przenikać każdą część wydarzenia, od sceny po czerwony dywan.

Społeczne zaangażowanie artystów
Tegoroczne Grammy udowodniły, że popkultura coraz rzadziej żyje w próżni. Młodsze pokolenia artystów traktują swoją popularność jak megafon i wykorzystują go, aby poruszać ważne tematy społeczne. Zamiast kolejnych rutynowych podziękowań wybierają temat, który ich naprawdę obchodzi, i mówią o nim wprost przed milionami widzów.
Nie wszystkie reakcje były pozytywne. Część widzów uznała, że gala muzyczna nie powinna być miejscem politycznych manifestów, inni chwalili odwagę i świadomość artystów. Tegoroczna gala pokazała też, że muzyka, moda i symboliczne gesty mogą tworzyć spójny język protestu, który odbiorcy rozumieją bez dodatkowych wyjaśnień.
Gala przypomniała, że scena popkultury może być miejscem publicznej debaty. Nawet spektakularne show może jednocześnie bawić i prowokować do myślenia. Widzowie zobaczyli, że artyści potrafią użyć swojego wpływu, by mówić o wartościach, które ich zdaniem są ważne w dzisiejszym świecie. Grammy 2026 zapamiętamy więc nie tylko przez listę zwycięzców, lecz przede wszystkim jako moment, w którym muzyka i moda stały się narzędziem solidarności i sprzeciwu wobec niesprawiedliwości.


