Sleazy Sweet to zespół zakochany w latach 80., których muzyka jest inspirowana hard/glam rockiem. Niedawno wydali pierwszą płytę, zatytułowaną Sleazy Party. Z tej okazji zespół odpowiedział na kilka muzycznych pytań. Zapraszamy!
W ubiegłym roku wzięliście udział w Must Be The Music. Co było Waszą motywacją, aby pójść do tego programu?
Dosłownie poszliśmy tam tylko dla fejmu i zasięgów. Cel został osiągnięty, więc było warto.
Będziecie jeszcze chcieli wziąć udział w jakimś talent show?
Nie zamykamy się na takie możliwości, ale na pewno nie jest to nasz główny cel. Jeśli pojawi się taka opcja, to czemu nie?
Kilka miesięcy temu zmienił Wam się skład. Jak te zmiany wpłynęły na zespół?
Każda zmiana składu jest wyzwaniem, ale też szansą. Odejścia Antka i Wiktora były trudne, natomiast pojawienie się Jessie’ego wniosło do zespołu świeżą energię i nową dynamikę. Dziś czujemy, że Sleazy Sweet jest DUŻO bardziej spójne. Jest super. Były to zmiany na lepsze.
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby grać w Sleazy Sweet?
Poza miłością do lat 80. i zaawansowanymi umiejętnościami muzycznymi, trzeba mieć dystans do siebie, poczucie humoru i gotowość na szalone pomysły Julie. To zespół, w którym liczy się nie tylko granie, ale też klimat, charakter i wspólny vibe między członkami.
We wrześniu ukazała się Wasza pierwsza płyta – Sleazy Party. Co było największym wyzwaniem podczas pracy nad nią?
Presja czasu na dokończenie materiału, nagrywanie wokali oraz niesamowity stres, ponieważ perkusista nas zostawił przed nagraniem perkusji, podczas gdy reszta płyty była gotowa 🙂 Na szczęście, wszystko zostało ogarnięte na czas, a perkusję dograł nasz producent.
Teksty na debiutanckiej EP-ce opowiadały o zaburzeniach psychicznych. A jak jest na płycie?
Julie: Ta płyta to zbiór moich obserwacji, które poczyniłam, będąc członkiem Sleazy Sweet. Oczywiście, trochę podkoloryzowane, jednak każda historia jest w pewien sposób prawdziwa.
EP-ka była po polsku, płyta jest po angielsku. W którym języku wolisz śpiewać?
Julie: Dla mnie nie ma czegoś takiego jak glam po polsku, więc zdecydowanie po angielsku.
Teksty na EP-ce pisałaś sama, później z Olafem. Łatwiej pisze się samemu czy we dwoje?
Julie: Olaf trochę mi pomagał skleić teksty, ale wszystkie są moją koncepcją. Teraz mam większe doświadczenie w pisaniu, więc super pisze mi się samej. Mogę w 100% wyrazić to, co czuję.
Na TikToku i YouTubie można znaleźć Wasze vlogi. Skąd pomysł na ich kręcenie?
Sleazy Sweet to nie tylko muzyka, ale też relacje, próby, trasy i nasze poczucie humoru. Vlogi są naturalnym przedłużeniem tego, co robimy na scenie, a fanów to interesuje.
Gdybyście mogli pojechać w trasę z zespołem z lat 80., jaki by to był?
Mötley Crüe, Guns N’ Roses, Ratt, Queen…
Dziękuję za Wasz czas 🙂



